|
|
07.01.2005 . 13:09
|
.. i jeszcze ta cholerna pewność, że jest się nikim..
(Jak to łatwo zapomnieć, że można być dla kogoś.)
|
15.01.2005 . 21:11
|
W środę zapraszam na 21.30 do "Piwnicy pod Targową" w Cieszynie. "Dobry wieczór, Piotrze.." - ćwiczone od kilku tygodni bardziej intensywnie, niż w listopadzie, grudniu.
Są dobre rzeczy i ja je widzę. Oduczyłam siebie jednak udawania Zawsze Szczęśliwej, a czasem ta umiejętność bardzo by się przydała.
Kocham i jestem kochana, i, Dobry Boże, to mi naprawdę wystarcza. Nic więcej nie trzeba.
|
21.01.2005 . 12:35
|
Na nagromadzenie niedobrych przewidywań i niewiary w prawdziwe, dobre słowa, pomocą okazała się burza. Taka nawet z krzykiem, rozpaczą, z waleniem pięściami w ścianę, wreszcie pozwoliła wyszeptać wszystko, wyczyścić do końca.
Znów dobrze, najlepiej, znów wiara w ciepłą kuchnię i w dwa oliwkowe kubki.
Wieczór podwójnie piwniczny okazał się nie tylko długi (bo do prawie świtu), nie tylko łączący z przedtem odleglejszymi (bo basista w poniedziałek mi odda kolokwium i podpisze za nie ocenę w indeksie), nie tylko bardzo, bardzo udany (bo tysięczne gratulacje, uściski, sto zdjęć i trzy filmy). Przyniósł uśmiechanie się do siebie w lustrze, spokojne sny, głupiutkie pomysły, kupienie spodni, których przedtem nie odważyłabym się może nawet przymierzyć. Usłyszenie tyle razy nie wiedziałem(am), że ty tak potrafisz śpiewać! - bardzo potrzebne! I w SMSie od Wodka, że jestem piwniczne odkrycie wokalne.
I jeszcze na dywanie dwie plamy z taniego szampana, taniec w kołdrze o piątej nad ranem, jeszcze wszystkich nas wczoraj po południu oglądanie pierwszych zdjęć.
Coś ładnego i dobrego nam się rodzi, dziesięć osób pełnych wiary i radości to naprawdę wielka sprawa.
I jest mieszkanie, które mogło by być nasze, i teraz już tylko wszystko zależy od tego, czy Monia dostanie stypendium. Bo może być tak, że razem, spokojnie, bezpiecznie, szczęśliwie, w czwórkę.
Nawet te sześć egzaminów, które jeszcze w perspektywie, nie przeraża tak bardzo.
Jutro jedziemy słuchać Karpackiego Karnawału. Agnieszka jest szczęśliwa.
|
27.01.2005 . 20:27
|
Nocna półgodzinna przerwa w nauce, na zachwyt, bieganie, na jednego śniegowego orła. Twardy chleb ze statoil z pasztetem i żółtym serem może smakować jak najbardziej wyrafinowana potrawa, a pewnie i lepiej, bo to tak po studencku.
Lubię ten mój Cieszyn i jest mój naprawdę; tak poczułam o pierwszej w nocy, kiedy śnieg na dachach, ulicach, drzewach, w parkach, magicznie ociepliły żółtym światłem latarnie.
|
31.01.2005 . 21:49
|
W nogach zakwasy okrutne od godzinnego wysoko ich podnoszenia. Śnieg ukochany - śnieg znienawidzony, dla Mamy ładny szalik, delikatny, bez okazji, dla siebie chustka kolorowa.
- Za niedługo Walentynki.
- Walentynki - sralynki..
- Ale nie zmienisz tego, że są.
Ot, prawda życiowa Magdy J.
To ja mydełko w kształcie serduszka kupię. Kocham ten sklepik w Czeskim Cieszynie, przypuszczam, że godzinami mogłabym tam siedzieć, gdyby nie mokre nogawki, brudzące tyłek przy kucaniu.
Jeszcze trzy egzaminy, a najgorszy już za mną. Uściski od czasem przeoczanych (jak to właściwie odmienić poprawnie?..) koleżanek nader przyjemne, nader, kiedy właśnie kolejna czwórka w indeksie się znalazła.
Lubię taki zespół.. Helloween. Naprawdę ich lubię.
|
|
|
|