Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

05.01.2007 .                       10:20

Komentuj 3


Parafrazując - niespodziewany koniec roku. Wysiadając z samochodu, zgodnie stwierdziliśmy, że nie czujemy stycznia. Może, gdyby chociaż mróz był..
Kto by pomyślał, że w styczniu założę półbuty?..

Zdecydowanie jesteśmy bardziej górzaści, ale dla morza też nam starcza miłości.
Brat, oglądając zdjęcia, mówi, że na plaży armageddon - czasem jakiś pies, cień osoby, poza tym tylko my, wysokie fale i goniący nas wścibski piasek.

Nowy Rok. O rany.

Trzyma tę dietę, a ja pękam z dumy.

W pisaniu konspektów finiszuję, pomysł na pracę zaliczeniową też zaczął się klarować, może wreszcie poznam też panią Bibliotekę Śląską i coś mi się do magisterskiej napisze.
Może, bo póki co: te konspekty, sudoku, terapia - i Larmo dzisiaj!

Ja Umm.. - zżera mnie ciekawość.
I chęć zwykłego pogapienia się na Mario też mnie zżera.
Najbanalniej - lubię na niego patrzeć.


06.01.2007 .                       17:42

Komentuj 5


No, tośmy się pokłócili.

18:06
I ciągłe wrażenie życia pod kogoś.


08.01.2007 .                       23:53

Komentuj 6


Jestem w sieci. I nie dam tu adresu. Tu nie.
Straszna radocha - mieć swoją stronę. Bawić się kolorami, dodawać zdjęcia, chwalić znalezioną w internecie grą.
Świetny sposób na walkę z nałogiem rozwiązywania sudoku i zapełniania sobie czymś czasu, stwarzania sobie samej wrażenia tak strasznego zapracowania, że na pisanie, naukę, praktyki już naprawdę nie pozostaje ani chwilki.


11.01.2007 .                       20:35

Komentuj 5


Choruję na wiatr. Na zdziecinniałe plotkary, na dym z papierosów, na wystąpienia trochę-publiczne. Na nieumiejętność nabrania dystansu. Na wiarę w Boga.
Choruję na wiatr, bolą mnie oczy, noszę ciemne okulary i mukluksy.
Znowu to słowo. Nie wierzę w jego istnienie.
Zimowo - wiosenna, choruję na wiatr. Duszę się jego płaczem i strachem mamy.

Albo po prostu wczoraj w kinie zaraziłam się od Łukasza, cholera.


13.01.2007 .                       22:22

Komentuj 5


Stwierdzam: ostatnia sesja i okres ją poprzedzający przypadają na czas wyjątkowo wzmożonego mojego lenistwa.

Ponadto: ludzie z uczelni - ci to potrafią nauczyć człowieka jednak cieszyć się, że to już koniec!

I: terapia działa.


19.01.2007 .                       14:02

Komentuj 11


Silniejsza o obelgi, oskarżenia, pomówienia i upokorzenie.

Silniejsza - bo po kilku dniach już mówię o tym nie płacząc.

Grupa znajomych została poddana selekcji, nieszkodliwej, bo wreszcie wiem, komu mogę zaufać. W dodatku selekcji nie przeze mnie zainicjowanej.
Gdyby nie ostatnie wydarzenia, być może nigdy nie doceniłabym kilku osób. Nie zauważyła ich ciepłych, dobrych serc.

Trochę mi tylko szkoda, że blog znowu przestał być miejscem, w którym wypisuję się bez oporów.
Nie boję się krytyki - irytuje mnie tylko bezcelowe krytykanctwo.

Wybaczcie mi pisanie zagadkami, dopóki nie przestaną tu wchodzić tak nieżyczliwe mi osoby, jak "Malkontenta" (do cholery, niechże przynajmniej pisze swoją ksywę bez błędu!) i ostatni anonim (żenujące), nie widzę sensu narażania się na kolejne przykre słowa.

A BeE to w ogóle dostanie kiedyś ode mnie złotą koronę. Jak tylko wygram w tego totka. Jak tylko znowu zagram. Jak tylko zacznę afirmować wygraną.

Tymczasem: coraz bliżej sesja... OSTATNIA!
Koniec studiów. Katastrofa.


24.01.2007 .                       23:30

Komentuj 4


Nad liczbą imprezowiczów już dawno przestałam panować. Zdaje się, że sięga właśnie trzydziestki - o ile jej już nie przekroczyła.
Sałatka z kurczakiem - w komórce, rosół i zupa serowa - stygną, sałatka owocowa - będzie jutro. Dobrze, że alkohol niepotrzebny; wygodnie poprosiłam wszystkich o samodzielne zaopatrywanie się i spełnianie własnych szczególniejszych pragnień kulinarno - napojowych.
Ilość mnie przeraża. Gęby - tylko cieszą.
Przygotowane 27 godzin muzyki, a jeszcze coś doniosą. I będą chcieli każdy swojego słuchać.
Piję miętę i zaraz łykam tabletkę na sen, mocno to przeżywam, wariatka. Tak mocno, że polityka kulturalna leży odłogiem, a ja nawet nie muszę się tak bardzo starać, żeby o tym nie pamiętać..
Pięknie jest.
Znakomita większość szykuje wymagane jednokolorowe lub rastafariańskie ciuchy. Będzie nam bardzo pozytywnie.
God bless sąsiadów. I tak dobrze, że to nie bloki.

A zatem: jutro w naszej hacjendzie "3 kolory rasta".


29.01.2007 .                       21:02

Komentuj 3


Pani doktor, bo ja miałam zapchane zatoki, podwyższoną temperaturę, bolało mnie gardło, do tego łapały mnie skurcze, bo mi okres nie chciał przyjść, tego drugiego filmu nigdzie nie mogłam znaleźć, a jeszcze Rafał się źle czuł, więc mi się też udzieliło, i oczy mi tak łzawiły, że prawie nic nie widziałam, i musiałam uporządkować zdjęcia na stronie - pani doktor, dlatego właśnie nie jestem na dziś przygotowana.

Uwierzy?..

Mamrotanie pod nosem małego dziecka, takie mam skojarzenia na myśl, że faktycznie doktor P. miałabym opowiedzeć, dlaczego mi nic do głowy nie wchodziło.
A poza tym, kto wymyślił w ogóle egzamin z tego przedmiotu!
I to w tak krótkim czasie!

Nie, nie boję się. Bawi mnie to, że naprawdę nie umiem się tego nauczyć, naprawdę koszmarnie się czuję.. że afirmuję sobie tak mało prawdopodobne pytania.
Ale skoro na andragogice nie robiliśmy edukacji dorosłych w Chinach, a ja bardzo chciałam takie pytanie - i je dostałam.. może ten cud uda się powtórzyć?
Tak raz na rok, Panie Boże, ok? Raz na rok Ciebie o taki mały cudzik proszę, do Ciebie w tej sprawie apel teraz wnoszę.