Tęsknię do naszej małej stabilizacji.
Zróbmy razem zakupy, potem nam ugotuję coś wyjątkowego. Pójdziemy na koncert, a wieczorem umyjemy sobie plecy, brzuchy, ramiona, włosy. Zaśniemy odwróceni do siebie plecami, ze splątanymi nogami.
Rano będziemy przestawać budziki, aż w końcu wygonię Cię na występ.
Będę się martwić i czekać, ale w końcu zasnę i po powrocie będziesz chodził na palcach. A i tak będę narzekać na szeleszczącą kurtkę.
I kiedy już się wyśpimy oboje, zróbmy znów razem zakupy.
Tęsknię do wspólnego wpadania w banał i tonięcia w górze rachunków.
<<<<<
02.03.2007 :: 15:16 chcialabym przyklasnac, ale sama tesknie za odbanalnieniem.
tymczasem pozdrawiam :)
|
02.03.2007 :: 01:22 napisałam o jechaniu R. na występ - to jego praca przeca, Adamie :)
a martwić się i czekać będę w mojej pracy, to pewne.. chyba, że już nasze dzieciaki wtedy będą mi opowiadać swoje bajki ;)
[myślałam o Tobie dzisiaj, człowieku!]agaetis
|
01.03.2007 :: 17:46 a czas na arbajtowanie macht-frejtowanie?:) Tego nie ujęłaś. Ale fajnie tak. Jak w nowych polskich serialach. Wyspać się..i na zakupy:)I spać. I wstać. I znów na zakupy:)Adam
|
27.02.2007 :: 20:55 ooo
i bardzo dobrze
krzycz o tym jak najgłośniej
|
27.02.2007 :: 17:00 Tesknota... za milosciapapalka
|
27.02.2007 :: 14:56 pieknie to opisałaś. takie zyciowe i prawdziwe. Mi tez brakuje codziennych spraw razem, takich prostych a zarazem które tak wiele dają.
Pozdrawiam
|
27.02.2007 :: 07:55 wizja naprawdę piękna
rzeczywiście jest za czym tęsknic
|