Kraków zawsze jest niesamowity, kiedy odwiedzamy go razem; wczoraj był także bardzo żydowski. "Szalom na Szerokiej" - jeszcze siedem lat temu, na "Dniu Trzeciego Tysiąclecia", zaskoczył nas chrześcijański hip hop, wczoraj rapowali wyznawcy judaizmu.
Ale całość - piękna i potrzebna. Siedem godzin wspaniałej muzyki, trochę spoconych roztańczonych ciał, trochę żalu o obecność alkoholu wśród publiczności, trochę bolące nogi, stopy. Muzyka jednak przede wszystkim. I S. - kolejne spore przeżycie razem. Czasem wcale nie jestem pewna, jaki ma do mnie stosunek, czy do końca mnie akceptuje. A jednak: dobrze. Dobrze razem. Dobrze będzie i w przyszłości zatem! Przyszła.. jak to się mówi?.. Siostra przyszłego męża - to kto?
Wiecie, kiedy teraz robi się jasno?
Jasno robi się już o 3.19. Koty krzyczą gorzej, niż w marcu, jakiś pies przypomina, kto w tej wsi rządzi, jakiś sąsiad prawdopodobnie wyjeżdża na wakacje, choć może to po prostu zasiedział się u sąsiadki chłopak (właściwie, mąż, o czym teoretycznie nie wiem; ech, ta moja wioska!).
Kiedy patrzę na budzik, wskazuje 3.40. Na chwilę wyjmuję mu najważniejszy narząd, baterię, wkładam z powrotem, przekręcam wskazówki, stukam, poszturchuję. Sekundowa rozpaczliwie próbuje ruszyć, drga w ostatnich konwulsjach ciągle między dwoma tymi samymi miejscami. Gaszę światło, ale tykanie nie zmienia się, nie jest poruszaniem czasu - jest umieraniem. Czekam chwilę, wreszcie podejmuję decyzję. Paznokciem schowanym za kawałkiem prześcieradła delikatnie podważam baterię, wykrzywiona, pozwala budzikowi na ostatnie próby. Nic nie dają, decyduję się na ostateczność - wyjmując baterię do końca, na moim okrągłym czarno - białym budziku dokonuję eutanazji. Już się nie męczy.
Na stole na piętrze czeka na pomoc taty, może wystarczy nowa bateria, może rozkręcenie i skręcenie na nowo, żeby zmartwychwstał.
Zerknęłam dziś na stare wpisy w pamiętniku; Olek kiedyś mi napisał, że mnie kocha, Artur powiedział, że bardzo lubi.
Czemu zapominam o takich rzeczach? Czemu pamiętam dziurę wyrwaną jednym telefonem i krótkim
lecę?
Kolejna oferta pracy, bardzo poważna. Zobaczymy.
Martwię się o Just.
<<<<<
02.07.2007 :: 20:40 zauwazam, ze nasze pokolenie ma klopoty z bezsennoscią ;)
ostatnio te Twoje wpisy takie spokojne, przynajmniej tak je odbieram
to dobrze
oby tak dalej
długo.
|
02.07.2007 :: 19:04 No sister męża to zdecydowanie szwagierka :D pozdrawiam :*papalka
|
01.07.2007 :: 19:55 wzruszenie :')
[może szwagierka?..]
szawua tow zatem!
|
01.07.2007 :: 18:36 dla mnie będziesz bratową, a ja dla Ciebie nie wiem,kim jestem :-)
Cieszę się, że jesteś(już dawno chciałam Ci to powiedzieć) szczególnie w życiu R. :)
Szawua tow! Dobrego tygodnia!
S
|
01.07.2007 :: 16:54 rzeczywiście, tak w tych rejonach mniej więcej jasno się robi
słuchałem w piątek jak zwykle po 3 sensacji XX wieku i nagle ze zdziwieniem stwierdziłem że jakoś pojaśniało za oknem chyba
potrafisz spać jak coś Ci tak tyka? podziwiam
|