Znalazłam sobie właśnie stronę warsztatów, na które R. mnie zabiera pod koniec lipca. Nie umiem się doczekać, on nie powinien mi wynajdywać takich dobrych rzeczy, przecież ja chyba za chwilę oszaleję z zupełnego nim zauroczenia, absolutnego w nim zakochania.
Zauważyłam coś dobrego..
Nienawidzę być wdzięczna. Nie wiem, skąd taki kompleks, mój Hłasko napisał, że "... w uczuciu wdzięczności jest piekielnie dużo nienawiści", więc może właśnie coś takiego we mnie się dzieje?.. Nie wiem, ale wdzięczną być bardzo nie lubię.
I jemu w pewnym sensie wdzięczna nie jestem. Albo jestem - ale pierwszy raz "właściwie", pierwszy raz nie przeszkadza mi to w ogóle, nie drażni mnie wcale.
Europa Wschodnia
(
22:31)
Moi rodzice potrafią sprawić, że nienawidzę mojego domu, ich, siebie, że sama o sobie myślę jak o niedorozwiniętej smarkuli, wiem, to tak cholernie szczeniacko wygląda, to tak głupio być studentką i ciągle nie potrafić się dogadać z rodzicami, ale przecież ja się z nimi dogaduję, pod warunkiem, że nie próbuję z nimi rozmawiać, wiem, że tak naprawdę ona nie jest niczemu winna, on ma znowu zły dzień, jutro czeka go ciężkie kilkanaście godzin, to, że będę wtedy z nim i będzie to dla mnie jeszcze trudniejsze okazuje się nie mieć żadnego znaczenia, dzisiaj, teraz, musi coś zrobić z tą złością, więc sprawia, że moja pełnoletnia siostra leży w łóżku i pociąga nosem (w poduszkę, żeby nie usłyszał, żeby go nie zirytować), a ja boję się wyjść z pokoju do łazienki, nie chcę słyszeć kolejnych obelg, nikt nie lubi być poniżany, jaka wzorowa śląska rodzina.
Wiele zdjęć mamy na ścianach.
<<<<<
26.06.2004 :: 23:23 dokładnie z rodziną najlepiej na zdjeciach sie wychodzi bo wczesniej uż włosy wyjdą....nie amrtw sie jż niedługo sie wyprowadzisz, wyjdziesz za mąż, i stworzysz normalną rodzinę..czyli taka samą w jakiej sie wychowałas..czasem nnnie wiem jak duzo zostaje nam przekazane w genach...a wychowanie ciężka praca..pozdrawiam
|
26.06.2004 :: 21:45 Wiesz Aga z rodzicami to tak niestety bywa. U mnie jest tak, że w domu jest lepiej kiedy jest tylko jeden z rodziców. Smutna prawda. Oczywiście to nie chodzi o to, że nie mogą na siebie patrzeć. Bo widzę, że pomimo tylu krzyków i kłótni nadal się kochają. Jak jest dwójka w domu to dochodzi do większej ilości spięć na moją osobę. Prawda jest też taka, że bardziej dogaduję się tatą niż z mamą. Chociaż jeżeli chodzi o kasę na wyjazd itp. to bardziej przychylna jest mama. Yhh jednak to jest tak po środku.
Im jestem starsza tym mniej jest tych spięć ( nie wiem czy oni stają się bardziej wyrozumiali czy ja), ale też jest tak, że coraz bardziej chcę iść na swoje. Niestety jak na razie nie ma perspektyw.
A co do warsztatów to baw się dobrze :) Ja też czekam z utęsknieniem na koniec lipca bo wybywam na Woodstock razem z moją paczką znajomych. Bardziej to traktuje jak przeżycie towarzyskie niż muzyczne bo jesteśmy rozproszeni bo całej Polsce i pomimo rozpiętości wieku 20-30 lat zawsze w planach wakacyjnych mamy wyjazd na Przystanek :)
Uch dobra kończę te wypociny ;> Pozdrawiam :*popkultura
|
26.06.2004 :: 17:08 A ja moich rodziców podziwiam.. za to, że tak dzielnie znoszą moje piski, moje skrzywione miny i to, że nigdy im tak naprawdę nie pomoge. Bo to chyba nie jest pomoc, że powiem, ze ciasto lepsze z czekoladą niż z galaretką, kiedy o to pytają?
A jednak ja czuję się ich najlepszą, najukochańszą jedyną córeczką...
Pozdrawiam
<i>Marta</i>rossi
|
26.06.2004 :: 04:41 Tak...tak można każdą złość sobie wytłumaczyć pracą. Bo kilkanaście godzin przecież. Relacje córka matka córka - ojciec...Wiesz Agaetis, to jest jak nowy silnik samochodowy, z czasem się dotrze, i przestanie dzwonić,...brzęczeć. Wszystko będzie dobrze, wiesz? I Wiesz...chciałbym powiedzieć Ci coś dobrego, i wcale nie musisz być wdzięczna....nie bądź. Właśnie wróciłem z knajpy i wpadłem do Ciebie, lubię tę pępowinę. Wrzucę Ci jutro trochę "Powietrza" nowego na serwer. Dobranoc:*
|
25.06.2004 :: 23:02 H: - Zostaw mamo. Ja to zrobię.
M: - Jak już zaczęłam, to skończę.
H: - Kiedy ja czuję się skrępowana, gdy Ty kręcisz się koło mnie i robisz rzeczy, które ja powinnam robić.
M: Zostaw. Skończę.
H: Ale jesteś uparta...Dobrze.
/5 minut później/
M: DLACZEGO MI NIE POMOGŁAŚ???!!!
H: :-/
/nieistotne/
Wiesz, jakieś to budujące, że nie tylko siedemnastolatki mają problemy z rodzicami;)Fryne
|