Jutro, pierwszy raz od ładnych paru lat, idę do psychologa.
Nie, że się boję. Tylko zastanawiam.
Mhm..
[
9.09.,15:26]
Dopiero się umówiłam, przede mną jeszcze tydzień takiego "zastanawiania się".
Zawsze to jednak mniej niż te "ładnych parę lat".
<<<<<
12.09.2004 :: 15:22 o wcześniejszej notce:
moja nocna głowa pokrętnie tworzy obrazy - równie 'tluste' jak Twoje. Ociekające... Otuchy dodaje przytuleniem pięknej Ciebie...aleppo
|
12.09.2004 :: 15:20 zrobiłaś tu cudnie cudnie cudnie.aleppo
|
12.09.2004 :: 12:04 to ja, Marta. mylog nawalił na całego, przeprowadziłam się tu.
co do psychologa... myślałam o tym jakieś dwa, trzy tygodnie temu. ale nie odważyłam się pogadać o tym z rodzicami. po prostu boję się ich reakcji, a jednak kiedyś się chyba wybiorę, bo czasem mam wrażenie, że jeszcze jeden stopień dalej się to we mnie posunie i mogę sobie przez przypadek coś zrobić, a nie chciałabym.
pozdrawiam ciepło:)
|
11.09.2004 :: 16:42 Jeżeli spadać, to tyko z wysoka... Gdzie tam pierwsze piętro...
:*indi
|
11.09.2004 :: 03:35 jagódka... ostatnią rzeczą, jaką robi psycholog, to dawanie rad. żaden z nas nie zniósłby takiej odpowiedzialności.
psycholog pomaga otwierać drzwi, czasem pokazuje okna różnych wyjść z sytuacji, gdy ich nie dostrzegasz, ale w ostateczności zawsze Ty pociągasz za klamkę (zakładam że to conajwyżej 1 piętro ;)
pozdrawiam :)wsza
|
10.09.2004 :: 22:15 hoho! a za jakis czas ja wpsychologiem zostanę i radzic ci będę...
maila sprobuje napisac
przepraszam ze tak dlugo...w malu sie usprawiedliwaiac będę...i prosze złych snow nei miewac, to niewskazane...
buziaki ;*jagódka
|
10.09.2004 :: 17:31 A ja tam chodzę raz w tygodniu. I wcale nie jest mi lepiej :/indi
|
10.09.2004 :: 16:53 No to gratuluję odwagi.
Ja się na to chyba nigdy nie odważę.
Dopóki sama nie zostanę psychologiem;)
Blessed be
|
10.09.2004 :: 13:32 Psycholog dobry na co?Fryne
|
09.09.2004 :: 09:45 :) tylko błagam nie idź do jakiegoś konowała, bo się zrazisz...wsza
|