Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

03.03.2004 .                       16:38

Komentuj 3


Mały Wielki Che wczuwa się w rolę Taty BeE i na widok moich nogawek przewraca oczami, przebąkując coś pod nosem o podginaniu, przycinaniu i przydeptywaniu.

Duży ma coś w oczach, choć może ja nie sięgam tak wysoko, żeby to coś zobaczyć, ale coś mieć musi, skoro przez czaszkę widzi mi żebra.

Cza zobaczył krasnoludki i od tego czasu milczy niczym zaklęty. Może faktycznie go zaklęły. W Czaplę, for example.
(Żart zrozumiały w pewnych środowiskach, tak myślę.)

O patrzeniu to może tyle.

Tomek: "Chodź tu, gołąbeczko, pogruchamy sobie."

Lubię ludzi z roku. Przynajmniej czasami. Chwilowo szczury zmysiały, da się je nawet strawić.
Jedni obcinają dredy, inni rzucają palenie, zdaje się, że zaczyna - wbrew pozorom - wiosną pachnieć.

Znalezienie sobie kogoś na wiosnę byłoby urocze. Śniegi topnieją i cienka kra też. Ta w środku.
Ale: stawiam na oryginalność. Śniegu WIADOMO, ILE, więc chodzę sobie WŁAŚNIE TERAZ wyszczerzona na świat cały, a przynajmniej na Cieszyn.

Od piątku bibowanie trzydniowe. Że Post, wiem. Co zrobić, kiedy ten ósmy marca to właśnie teraz jakoś. Trzeba zorganizować protest song i tyle.

W środę, za tydzień, będzie jeszcze lepiej. Ja nie wiem, ja naprawdę nie wiem, po ile oni będą grać, skoro ich ma być dziesięciu. No, grunt, że będą. I ja sobie będę.

Alicja radioheadowa usiadła tu obok mnie. Pozachwycam się nią lepiej.
Jej oczu poboję.

Lubię.


04.03.2004 .                       14:01

Komentuj 6


To może ja zostanę jego menadżerką?
DJ MIShKA & Agaetis co. sp. z o.o.

To brzmi dumnie. :)


05.03.2004 .                       06:51

Komentuj 2


O niektórych ludziach w pewnym momencie zaczyna się myśleć, że będą zawsze. Ich odejście boli szczególnie.

Starsi Panowie zasypiają cichutko.

Tak, wiedziałam już wczoraj, ale dopiero dzisiaj, teraz, znalazłam odpowiednie słowa. Dobranoc, Panie Jeremi.


05.03.2004 .                       07:42

Komentuj 9


Godzina 7.42 jest równie dobra jak każda inna na zrobienie małej przepierki. Czarny golf, granatowa bluza... Z głośników Josh Herrala, siostra w drodze do szkoły, mama w łazience, teraz tata, brat dopiero się budzi, pies szczeka na promienie słońca, przebijające przez firankę.
Taaa... godzina 7.42 jest wręcz wymarzoną na zrobienie małej przepierki.

A po południu - drżyj stara chatko! Przyjeżdża Siedem Kobiet, będzie sabat pełną gębą!

11.45
...nie zdążę...

Jak Boga kocham, nie zdążę!
Jeszcze muszę kupić chleb. I wyprasować, bo tam nie ma jak. I prysznic. I spakować się by trzeba.

Jak Boga kocham, nie zdążę.
Może i bym zdążyła, gdybym przynajmniej wiedziała, o której mi ten autobus jedzie...

12.50
Jeszcze mi się to nie zdarzyło. Od 20 lat jeżdżę do Jaworzynki (dla tych "z rzeczywistej rzeczywistości" - wbrew pozorom, to prawda) i jeszcze mi się nie zdarzyło nie umieć spakować.
Tymczasem w tej chwili dolna komora sprawia wrażenie, jakby bardzo chciała pęknąć, z górnej wystaje mój pseudo boom-box i nie ma najmniejszych szans na wepchnięcie go całego do środka...
A jeszcze:
kamera
cztery bluzki (bo już nie wrócę do domu przed czwartkiem)
skarpetki
rajtki (ciotka mówiła, że mróz był tam wczoraj)
kosmetyczka (oho)
zupki chińskie
paprykarz
żółty ser
margaryna
kilka ziemniaków
i cebula.

A w dodatku widzę, że naprawdę nie zdążę.

Chyba mnie tu dłuuuugo nie będzie.... lecę pędzę prasować.

Paaaaaaaaaaa!!........


11.03.2004 .                       23:14

Komentuj 4


Odejść od siebie tak daleko, żeby już samą siebie zapomnieć?..

Udało się.

A teraz boli.

I tak po prostu... dobrze jest być kochaną.


12.03.2004 .                       12:10

Komentuj 4


Robić się pustym.
Puścieć.
Puściejeć.

Robić się pełnym.
Pełnieć.
Pełniejeć.

Jak się nie pełnisz, zostaje po tobie puścizna.


12.03.2004 .                       23:47

Komentuj 4


Dwie doby złośliwości. Ojciec - ja, ja - ojciec.

Że niby na tym zdjęciu wyglądam, jakbym chciała zasłonić brudne zęby.
"Dobrze wiesz, że po prostu zaczęłam się śmiać."
"Jaaaaasne. Be żowe."
"Tato, nie są beżowe."
"Be żowe."
"Nie są beżowe!"
"Be żowe."
"..."
"Be żowe."
"Nie są. I przynajmniej moje."

"Ale do dupy te obrazki powieszałeś."
"Dobrze wiem, czego ona chce!"
"To podłączysz mi to jutro?.."

"W maju kręcisz komunię."
"Jezu."
"Dobrze by było, gdybyś wtedy już jeździła sobie sama autem..."
"Mhm..."
"... ale z tego co widzę, nie zaczniesz jeździć do grudnia..."
...dwa, trzy, cztery, pięć... byle do dziesięciu...


13.03.2004 .                       16:01

Komentuj 1


Trzecia doba ojcowskich złośliwości. Już wiem, po kim to mam - wiem na pewno.

"Niech cię ten znajomy odwiezie, my zawieziemy twój plecak."
"Oj, będziecie tak z samym plecakiem jeździć..."
"Plecak przynajmniej nie narzeka - teraz za wcześnie, teraz za późno... sto razy wolę jeździć z twoim plecakiem, niż z tobą."
"Mhm... przypuszczam, że on też bardziej ode mnie lubi z tobą jeździć..."

"To jest chore! Rano przyjadę, kilka godzin będę w domu i znowu w tamte strony!"
"Wczoraj obejrzeliśmy z mamą film, jak postępować w takich sytuacjach..."
"Pasję?"

Mam to po nim.

A dzisiaj "Pretekst". Mój Michał ma wreszcie zagrać. Byle do rana... ciekawe, czy ktoś mu jeszcze wtedy zatańczy... bo ja to chyba po prostu sobie usnę gdzieś na boczku...

Pamiętnikowo mi się tu zrobiło.:)


14.03.2004 .                       14:43

Komentuj 7


Lubię po prostu być z nim blisko. Wiedzieć, że stoi za mną, śmiać się z nim, móc odwrócić się i pogłaskać go po policzku.


17.03.2004 .                       18:52

Komentuj 6


Zupa mi wykipiała, przy myciu naczyń co najmniej trzy kubki upadają z takiej wysokości, że niestłuczone pozostają chyba dzięki jakiemuś żartowi fizyki.
Nie umiem kłamać.
Cholerna odległość od n i e g o doprowadza mnie do stanu chodzenia w tempie niewyobrażalnie powolnym, a i tak furtka mojego domu jest zawsze dla mnie ogromnym zaskoczeniem - przez chwilę nie wiem, co mam teraz zrobić, dopiero czarna dziura skrzynki przypomina, gdzie jestem.
Zabijam zapach wczorajszej nocy kadzidełkiem, opium, kiedyś myślałam, że to naprawdę będzie działać jak narkotyk, już wiem, że nic nie zmienia.
Uśmiech Łukasza zastępuje szalik i rękawiczki. Zresztą, teraz i tak ich nie trzeba, ale to przyjemne, kiedy jest tak cieplej na chwilę. Ale Łukasz nie jest n i m.
Nastrój fotelowy pozwala bezmyślnie obserwować, głos Grześka oznacza, że jednak zasnęłam.
Żyły nabrzmiały na nadgarstku, jakby domagały się strzykawki.

Cholerne przesilenie.

... nie ma mnie tu... duch ciało opuścił...


19.03.2004 .                       20:57

Komentuj 8


Moja Mama chyba zawsze wyczuwa, kiedy muszę jej ściemnić albo po prostu "się postawić" i akurat wtedy staje się porażająco kochana, ciepła, dobra.

A w moim wieku też ma się wyrzuty sumienia, kiedy się okłamuje rodziców. Pocieszające, że niektórzy moi znajomi też tak jeszcze mają.

Pamiętacie motyw z "Human Traffic", kiedy rodzina tej blondynki wypytuje ją, jak jej weekend minął?
Ona coś opowiada, a na dole ekranu pojawia się to, co faktycznie chodzi jej po głowie...

- Marty chłopak też idzie na te urodziny?
- Tak. I Michał też.
Właściwie, to Michał idzie na urodziny swojej babci i potem przyjedzie po mnie...
- O, to fajnie. I zostaniesz już potem u babci na noc?
- Oczywiście.
Prawdopodobnie jego ojciec nie wraca na noc do domu, a mama od razu pójdzie spać, więc to może być całkiem udane spotkanie.
- To się cieszę. Nie muszę się martwić.
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa...


21.03.2004 .                       13:09

Komentuj 13


fortuna frutimil, banan jabłko mandarynka wanilia
i lenny jakiś przerobiony
i chmury tyskie

g o r ą c o
p o l e c a m


22.03.2004 .                       20:56

Komentuj 9


Tęsknić za mężczyzną?!
Staję się potwornie banalna.

I dobrze mi z tym.


24.03.2004 .                       15:49

Komentuj 5


Od początku wiosny do pierwszych przymrozków moja ulica powinna nosić nazwę Dżdżownicowej.
Różowe, wijące się i martwe, pourywane, grube i cienkie, długie, krótkie, wszystkie tak samo obrzydliwe, kojarzą mi się z "Kiedy oślica ujrzała anioła", ze znanym kiedyś prawdziwym hippisem, z bajką o dżdżu.

Są dosłownie wszędzie.

A Cieszyn zamyśla się razem ze mną. Patrzy, jak zjadam dziesiątą kanapkę i kręci nosem, to chyba niedobry sposób odreagowywania, co z tego, że po mnie nie widać, czuję się paskudnie i mogłabym spokojnie zjeść jedenastą, piętnastą, pewnie i dwudziestą.

Niebieska pościel pachnie intenstywnie i znajomo.

Czasem musi być tak zwyczajnie. Czasem tego właśnie potrzebuję najbardziej.


26.03.2004 .                       01:35

Komentuj 7


Nie umiem siebie wypisać. Może zwyczajna świadomość tego, kto przeczyta - może zbyt wiele - może jednak utracona umiejętność przekazania tego, jak jest we mnie, obok mnie.

Nie wiem, dlaczego tak bardzo boję się pokazać komuś siebie całą. Nie wiem, ale myśl, że mogłoby się to wydarzyć, paraliżuje mnie. Choć tylko przez chwilę - boję się szczerości.

Jaka jesteś, Agaetis?


26.03.2004 .                       20:54

Komentuj 1


Lost in cheap delirium
Searching the neon lights
I move carefully
Sink in the city aquarium
Sing in the key of night
As they're watching me

Take me somewhere we can be alone
Make me somewhere I can call a home
'Cause lately I've been losing my own

Wrapped in silent elegance
Beautifully broken down
As illusions burst
Too late to learn from experience
Too late to wonder how
To finish first

Take me somewhere we can be alone
Make me somewhere I can call a home
'Cause lately I've been losing my own

Take me somewhere we can be alone
Make me somewhere I can call a home
Won't you take me home
Won't you take me home
'Cause lately I've been losing my own
Won't you take me home


Zero 7 "Home"


27.03.2004 .                       11:44

Komentuj 8


Dosunęłam taką notą, że nikomu nie chce się komentować. W ogóle pusto w tym necie. To może tylko ja spędzam weekend przed monitorem. A co innego mam robić. Wszo, obawiam się, że ostatnie glizdy zostały już zasypane.
Cholera.
Kupiłam sobie zielone rajtuzy i ciekawe, kiedy je założę.
Mama się odchudza, właśnie ciacha jakąś kapustę.
Michał ma za dwa tygodnie debiut, ciekawe podejście, zakładać, że to będzie porażka, PRZEPRASZAM, CZY W TYM ZWIĄZKU JA NAPRAWDĘ MUSZĘ PEŁNIĆ ROLĘ FACETA??

Transfer żenujący.
Umrę z nicniechcenia.
Mam w dupie to, że nie umiem pisać.
Wszystko mam dzisiaj w dupie.
A co.


28.03.2004 .                       13:42

Komentuj 14


Ojciec zrobił mi pierwsze jazdy. Najważniejszy wniosek, to taki, że mam stanowczo za krótkie nogi i nigdy nie było to dla mnie problemem, powodem do kompleksów... ale w momencie, kiedy ojciec każe mi piętą zapierać się w podłogę, a ja wtedy ledwo koniuszkiem palców dotykam sprzęgła - no, to już zaczyna problemem być.

Poza tym, dzieje się to, czego obawiałam się najbardziej - pierwszy raz za kierownicą, a ciągle naciskam pedał gazu. Najchętniej - na zakrętach, im ostrzejszy, tym większą frajdę mi to sprawia. Kątem oka widziałam zieleniejącego tatę i dopiero to uświadamiało mi, że jadę odrobinę za szybko, jak na moje umiejętności (czyli zupełny ich brak).
To moja podświadomość, to nie ja.;)

Łukaszowi się wczoraj żaliłam, prawie mu w rękaw ryczałam, to jest, w sumie ryczałam rzeczywiście; na tyle, na ile można to robić przez gg, a dzisiaj jest mi maksymalnie głupio, od rana odkładam pisanie maila, który jest niezbędny, a całkiem możliwe, że i tak najpierw zajrzy tutaj, a nie do skrzynki...

I nici z herbaty. Bo przecież bez powodu jej ze mną nie wypije.
Też dobrze...

Czy taka herbata to już byłaby nieuczciwość?..

Panikuję masakrycznie w niektórych momentach, sama nie wiem, skąd mi się to bierze. (Wcale nie mówię o prowadzeniu samochodu.) Dopadają mnie huśtawki nastrojów, nad którymi w ogóle nie panuję. Mam nadzieję, że w okolicach czwartku będę za to wszystko dziękować Bogu.


A piosenką dnia zostaje Big Mountain "Baby, I Love Your Way".