Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

03.03.2007 .                       11:57

Komentuj 4


A wystąpiłam sobie na larmowej scenie. Reakcje.
A potem pożegnanie Moni w "Żelaznej", rozmowy. Głowa na poduszce w okolicach czwartej.


08.03.2007 .                       19:21

Komentuj 2


Kolejny tydzień jak nieustające deja vu. Tyle samo czasu zmarnowane przed komputerem, kolejne sudoku, ten sam serial wieczorem.
Poprawiam sobie samopoczucie sztucznym słońcem.
Właściwie, nawet niewiele tu do poprawiania - ostatnio mi dobrze w życiu, naprawdę.
Tylko sumienie pali czerwonym napisem "praca magisterska".

Jutro może kolejny krok do przodu.


12.03.2007 .                       20:10

Komentuj 5


I po balu. Fantastycznym! Jak dobrze, że zapisało się tyle osób, że i ja się zdecydowałam.
Tylko te trzy godziny snu - to stanowczo za mało!
Świetna impreza. Wszystkim takiej życzę.


15.03.2007 .                       23:46

Komentuj 11


Śnił mi się pewien znajomy kabareciarz jako Żyd.
Zdarzają mi się naprawdę pokrętne sny, które jednak nie zostają we mnie na dłużej. A czasem czuję się, jakby po takim śnie coś ciągle nie pozwalało mi go zapomnieć. Jakby ktoś co chwila mnie szturchał i przypominał: miałaś taki sen. Wiesz, co to znaczy?
Nawet nie planowałam zaglądać do żadnych senników, to on - ten kabareciarz - zapytał, czy to zrobiłam.
Na początek kiepsko - artyści kabaretowi: zgubisz pieniądze
Ogólnie sen z Żydem: duży zysk i wielkie szczęście.

Być z nim - znak, że twoje dążenie do osiągnięcia dostatku, bogactwa oraz wysokich stanowisk wkrótce mogą zostać zrealizowane. (...) Dla młodej kobiety sen o nim zwiastuje rozczarowanie z nowego romansu.

I już wiem, dlaczego byłam szturchana.
W testach na terapii jest pytanie: "Czy uważasz, że sny powinny ludzi prowadzić i ostrzegać?" - od jakiegoś czasu zaznaczam, że nie.
Nie muszą. Nie zależy mi, żeby innym pomagały w ten sposób. Czasem mnie taki sen szturchnie, otrzeźwi - i to mi wystarczy.


25.03.2007 .                       21:32

Komentuj 2


Pies nam zagryza pluszowego Jakuba, bo czuje kota cieszyńskich przyjaciół. Wieczór poezji pięknie poprowadzony. Znajome kabaretowe gęby znowu ucałowane, Spadkobiercy - jak zwykle - świetnie, zwłaszcza podziw dla Wojtka z Lima. Szalenie pozytywne firanki kupione. Dowody osobiste znajdują się w kuble i to ja im zafundowałam taki los.
A dzieciaki w szkole mówią: Pani koniecznie musi tu uczyć!
I stanie na promocji od jutra, w Rybniku.

Dzieje się. Książki o kabaretach leżą, krztusząc się kurzem, ale bo naprawdę: dzieje się.


30.03.2007 .                       00:02

Komentuj 8


Jedna strona. Spadnę z krzesła chyba.

A teraz kombinuję, jak dzieciakom pokazać długi tekst piosenki, nie wydając fortuny na druk wielkoformatowy, nie bazgrząc na tablicy i nie zostając minimalistycznie przy kserówkach, paskudnie ograniczających kontakt z uczniem.

Bo jak napisać coś więcej, nie kombinuję - grunt, że się o ten mały kroczek wyszło poza linię startu.

UWIELBIAM MIEĆ WYWIETRZONY POKÓJ.

I chyba, w sumie, chciałabym uczyć.
I przez cały weekend będę się musiała gryźć w język. Kultura osobista paskudna. Konwenanse, niuanse i inne pierdoły.