Nie przepraszam za brak zmian na blogu, za to, że nie napiszę, jakich cudów był to czas. Może małodusznością nazwiecie radość z przeżywania tego wszystkiego; z Rafałem, z obcymi - już mniej - ludźmi. Z tego Krakowa, choć nie kabaretowego, a tak magicznego nadal.
Nie przepraszam żadnego z Was. Nie muszę.
Boli tylko jakoś, że nie mam już kogo przeprosić za nieuwagę, przegapienie ważnych, mądrych słów. Za znudzenie obrazem tłumu w telewizji, zniecierpliwienie niewyraźnym głosem. Za nieobecność.
Już za to nie przeproszę, za późno.
<<<<<
10.04.2005 :: 09:21 Nie masz za co przepraszać :)Ania
|