Tak zwane dołki energetyczne. Albo nie wiem, co. Nękają mnie od jakiegoś czasu stanowczo zbyt często.
To nie tylko senność. Znużenie jest słowem właściwszym, a też nie do końca oddającym tę pustkę. To pudełko, którym się staję na kilka - kilkanaście godzin. Przemakalny karton, pełen deszczu.
(Nie, nie chcę się bawić w poetkę, nigdy nią nie byłam i nie będę.)
Dziś miało być Raz, Dwa, Trzy, ale za oknem zbyt mokro. Kolejne plany niezrealizowane, dobrze, że choć z Festiwalem się udało (Klata mym idolem trochę jest). Jutro dwa kolokwia, właśnie widać, jak się uczę.
Idę spać, może będzie kolejny sen magiczny, zawsze to jakiś pożytek.
Po kolokwiach Kraków. Tam nawet bułka smakuje inaczej, mokry asfalt ma zupełnie inny zapach, katar jest inaczej męczący, a brud inaczej osiada. Inaczej dotykam mojej z Rafałem miłości, naszej wielkiej, najważniejszej, przyjaźni.
Do Krakowa więc tęsknię i na Kraków się cieszę, Jakub pluszowy znowu kabarety obejrzy i oby rafałowy pokazał, na co go stać.
A tymczasem - spać.
<<<<<
19.05.2005 :: 23:43 Agnieszko, to wszystko przez ten maj, zupełnie nie majowy. Przez tą pogodę, przecież na pogodę najłatwiej zwalić.
Pozdrawiam, M.
|
18.05.2005 :: 17:21 Ja się nie cieszę życiem i szkoda, bo wiem, że wtedy jest o wiele lepiej.
Pozdrawiam Ania
|
18.05.2005 :: 16:56 a ja tez spie, ciagle spie, po 10 godzin i jeszcze mi malo, spie, spie i tak cały, cały czas, bez końca i ciągle ciągłe zmęczenie mimo todziecko wiatru
|
18.05.2005 :: 13:20 Stracilam umiejetnosc komentowania.
Fryne
|
18.05.2005 :: 10:41 to przez ten deszcz.
|