|
|
03.04.2005 . 14:03
|
.. i te kremówki..
A kim ja jestem?..
|
09.04.2005 . 23:10
|
Nie przepraszam za brak zmian na blogu, za to, że nie napiszę, jakich cudów był to czas. Może małodusznością nazwiecie radość z przeżywania tego wszystkiego; z Rafałem, z obcymi - już mniej - ludźmi. Z tego Krakowa, choć nie kabaretowego, a tak magicznego nadal.
Nie przepraszam żadnego z Was. Nie muszę.
Boli tylko jakoś, że nie mam już kogo przeprosić za nieuwagę, przegapienie ważnych, mądrych słów. Za znudzenie obrazem tłumu w telewizji, zniecierpliwienie niewyraźnym głosem. Za nieobecność.
Już za to nie przeproszę, za późno.
|
13.04.2005 . 17:33
|
Pierdoły, pierdoły..
Skreślenie z listy, szybki telefon, lewe usprawiedliwienia z tzw. działalnością za kilka dni przyjdą z Krakowa, połówka wyrzutów sumienia.
Pierdoły, pierdoły..
Kilka wersji muzyki do pokazu, a ja nigdy nie będę modelką, grr, grr, ponoć każda dobra i jeszcze zdjęcia będę robić, w zamian kilka ciuchów za darmo wpadnie do mojej szafy, tylko te materiały takie drogie.
Pierdoły, pierdoły..
Rozleniwienie i rozsmucenie, niewiara w Starszych Panów, duża krytyka scenariusza, duże pochwały scenariusza, brak reakcji na scenariusz.
Pierdoły, pierdoły..
Wracanie pamięcią do liceum, dwa dzienniczki, kabaret, teatr, maile z anglistą.
Pierdoły, pierdoły..
Idę sprzątać. Wielki Plan: wywalam z pokoju wszystkie, absolutnie WSZYSTKIE niepotrzebne rzeczy. Rzekłam.
|
23.04.2005 . 22:07
|
Trzy pachnące luksusem, czyste, zadbane, córki nie do odróżnienia, gdyby nie odrobinę więcej tłuszczu w okolicach podbródka mamy.
A ja w czarno - czerwonej sukience i takimż kapeluszu szpiczastym.
Pierniczki alpejskie, z degustacją, za 5 złotych za godzinę.
Jeszcze przedwczoraj piwnica, Sztuka Prawdziwa, dzisiaj grzmotnięcie o dziurawy asfalt biedy. Że tak sobie pozwolę na odrobinę egzaltacji.
|
29.04.2005 . 00:32
|
W mojej skrzynce. Od Cza. Cza.. chciałabym usłyszeć, jak to śpiewasz.
"Świtanie"
W łzach moich oczu
mieszkają moje ulubione straszydła.
Tak bardzo mi ich brakuje,
i codziennie o nich rozmyślam.
W łzach Twoich oczu
mieszkają Twoje obawy.
Tak bardzo masz ich dosyć,
tak bardzo, że je sprzedajesz.
Pod balkonami powiek
kwitną opowiadania o miłości.
Oplatając, wyciskają uczucia
pnąc się do nieba, każdej samotnej nocy.
Ref:
A niebo zasłonięte mrokiem
zabija gradem, wszystkie kwitnące kwiaty.
Jak bardzo może brakować świata w samym świecie?
Jak długo będe umierał dla Ciebie?
Nic nie pozostaje zapomnianym sekretem wyobraźni.
Nawet szept, szept może wiele zmienic.
Wystarczy łza - jedna łza nadziei.
Dla chwili która znowu, wydarza się od nowa.
Jak świtanie...
|
|
|
|