Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

13.04.2006 .                       00:40

Komentuj 1


ten szablon jest tylko na chwilę, chyba

Boję się, jąkam, płaczę, biję po twarzy, drapię policzki, głośno każę sobie się uspokoić, nazywam histeryczką, histeryczką, histeryczką.
Przyjeżdża.
Na przytulenie, na rozmowę o bzdurkach, na pięć godzin mocnego, ciepłego snu, na śniadanie zostawione w lodówce i zabranie do domu plecaka.

A ja błagam o pomoc. Nie wiem, kogo, cholera. Terapia nic nie daje, wiem, to dopiero miesiąc, ale ja jestem co dnia w gorszym stanie, nie mogę czekać, boję się leków, nawet szpitala.

Błagam o pomoc.
Żebym umiała się ucieszyć mocno, do ucisku w klatce piersiowej, do pocałunków gwałtownych, ucieszyć z tego, że przyjechał.

Reaguję tylko na to, co boli. Najkrótsza chwilka, chwilunia szczęścia i tak kończy się..

.. nieważne.


16.04.2006 .                       20:15

Komentuj 4


Martwię się tym, że tak wielu decyzji nie potrafię podjąć ze stuprocentowym przekonaniem, że będą właściwe i szkoda mi dzisiejszego porannego koncertu na kulturze.
Ale poza tym - świętuję, a jutro też koncert piosenek Starszych Panów, obejrzałam "Kino Paradiso", wzruszyłam się.

Szablon zostaje, kochana Wsza.

Świętujcie też, najlepiej, jak możecie.


23.04.2006 .                       18:18

Komentuj 0


Przywiozłam z domu Babci:
4 wielkie reklamówki
3 średnie
5 małych
5 pudeł
1 fotel na kółkach
1 wazon z suszonymi bardzo ważnymi kwiatkami.

A w tych pudłach i reklamówkach:
segregatory
zeszyty
książki
komiksy
śpiewniki
zdjęcia
klisze
listy
papeteria
kasety
płyty
filmy
długopisy
ołówki
pędzelki
farby
ekierki
piórnik
lampa do aparatu
świece
kadzidełka
mydło
grzebienie
3 maskotki z dzieciństwa
czapka
torebka
zszywacz
2 dziurkacze
spinacze
gumka do gumowania
puszka po kukurydzy
2 pomarańczowe piórka
1 białe
lizak z Londynu
woreczki śniadaniowe i papier śniadaniowy
widokówka z Roztocza
.. i to naprawdę nie wszystko.

Babcia przy furtce zapytała To już tak na stałe się wyprowadzasz? - Tak - Ile tu mieszkałaś? - Siedem lat , poklepała mnie po ramieniu.
A teraz zaczynam patrzeć z nienawiścią na mój pokój, na brak szafek, na te wszystkie segregatory, zdjęcia, świece i tak dalej upychane po półkach i okropnie, obrzydliwie widoczne, na te kwiatki, kwiatuszki, kwiatuszeczki, kartki i karteczki, zeszyty z piosenkami, do których dawno nie pamiętam melodii.. Domu, domu własnego mi trzeba! A i tak nie wiadomo, czy w nim to wszystko pomieszczę.

Mama mówi, że to taka choroba, nie wiem, nie chcę się z niej wyleczyć, tylko chcę normalny regał na pół pokoju, normalną szafę na drugie pół, fortepian niech się da poskładać, ściany rozciągnąć, słońce niech jakimś cudem zacznie się dostawać do środka, niech jest cieplej, przestrzenniej, niech widać tylko to, co ja chcę, żeby było widać, dajcie mi czas na nauczenie się na pamięć fragmentu z Cortazara, na przeczytanie nudnej jak diabli książki na pedagogikę pracy. Potrzebuję kogoś mądrego i z twardą ręką.

Albo chociaż mi przyślijcie kilka tych ładnych pudeł z ikei, dobre i to na początek, a też nie mam.


28.04.2006 .                       22:40

Komentuj 3


W którym momencie ten śmieszny system zawinił?
Co się stało, że istnieje ktoś taki?
Zupełnie, zupełnie nieprzystosowany. Nie mogący na siebie patrzeć. Ani krzty wiary w siebie.

Marzę o mieszkaniu w starej kamienicy. Z miłą starszą panią, mieszkającą nade mną, którą jednak spotykam tylko rankiem albo późnym wieczorem, kiedy ona zamyka okna, a ja piję herbatę w ogrodzie.
Mieszkam przy wyjątkowo cichej ulicy, samochody, które z rzadka przejeżdżają, nie mają tablic rejestracyjnych moje natręctwo - dodawanie cyfr rejestracji samochodowych.
Nie mam luster i nie potrzebuję ich. Maluje mnie i obcina mi włosy niewidoma milcząca delikatna kobieta.
Mam psa. Jest wiernym, cichym kundlem, ma czarną sierść, prawie nie szczeka. Bo i nie ma na kogo, nikt mnie nie próbuje okraść.

Nikt mnie nie chce skrzywdzić.
Nikt nie ma do mnie dostępu.

Wierzę w miłość, tak samo, jak wierzę w Boga.