Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

07.04.2007 .                       20:03

Komentuj 7


Pęczniejących miłością, z wiatrem we włosach i Zmartwychwstaniem w sercu.
Wsza, Gosia, Aga, Jagód, Paula, Daria, Nagietka, Dominik, Just, Rafał, Marcin, Adam, Adi, Free (oho! nie znam Twojego imienia, popatrz).. i wszelcy inni mi życzliwi, wpadający tu czasem. Naprawdę - z serca - pięknych Świąt Wam życzę.


14.04.2007 .                       16:34

Komentuj 9


Z moich ostatnich dokonań - wspomniałam już, że wyrzuciłam przypadkiem do kubła nasze dowody. Na szczęście, zdążyły zostać uratowane.
W poniedziałek byliśmy na dłuższym spacerze z Dzikiem i Just. Wietrznie, z uśmiechami na gębach, z butami brudnymi od piasku i ziemi. Wyspinałam się do domku na drzewie, udało mi się zejść bez szwanku.
Dzisiaj poszliśmy z R. znów na spacer - wreszcie zmuszam nas do korzystania z pogody. Cudowne ponad dwie godziny; odkrywam swoją wioskę na nowo, tu jest przepięknie i czuję Polskę całą sobą. Naprawdę.
Tyle, że wyspinałam się na drzewo, a zejść już nie umiałam i w drodze powrotnej syczałam z bólu i kiedy wiatr zawiał, i czując ciepło. Niestety, z tyłu to widać i jutro w górach będę może znowu syczeć. Żartuję, że przecież mogło być gorzej i np. mogliśmy być dwa dni przed weselem. No, ale kiedy polewam to wodą utlenioną, już mi nie jest do śmiechu.
Mam polar, o jakim nie śmiałabym marzyć. Jutro w tych górach go sprawdzę.
Cieszę się, że te góry znowu. Już z tego spaceru mamy piękne zdjęcia, jutro dojdą kolejne.

Chyba trochę za dużo rozmawiamy o przyszłości - pracy i mieszkania nie ma, więc jakoś zbyt pozytywnie to nie nastraja.

A w najbliższy piątek kończę opowiadać życiorys. Przeczuwane przeze mnie przyspieszenie terapii i duże zadowolenie z tego powodu. Wierzę, że wkrótce się z nimi pożegnam. I łapię się na pewności, że część z nich nigdy z tego nie wyjdzie - na przekonaniu, że tego nie chcą.

Ale ja chcę. I idę pić kawę. Razem. RAZEM - ma w sobie tyle siły, prawda?

17:20
A z adaptera ostatnio albo Piccolo Coro Dell' Antoniano albo, jak teraz, Podróże Pana Kleksa.
Dobrze mi z sobą!


22.04.2007 .                       17:42

Komentuj 11


R. w sobotę o 4.07 miał pociąg z Krakowa. Potem brał samochód i przyjechał do mnie się wyspać. Z domu napisał jeszcze SMSa: będziemy szaleni i pojedziemy dziś sobie do Krakowa??
Koncert laureatów na PaCE.. ok! Jedziemy, stare mordeńki kabaretowe, no i Kraków nasz kochany..

Po drodze, mówi, zabiorę nas na zamek Lipowiec w Babicach. A ja już dość elegancko ubrana.. ale jakoś się przecież wyspinam. Mówi, że ładnie wyglądam i błyszczą mu oczy. Sprawia wrażenie, jakby go zżerała trema..

Domyślacie się już?

Pan najpierw nas nie chciał za bardzo na te ruiny wpuścić, byliśmy 18 minut po zamknięciu - to w naszym stylu. No, ale grunt, że w końcu się dał uprosić.
Z torebką na ramieniu, w pełnym makijażu i kolczykach, ze śmiechem, faktycznie się wspinałam. Wąskimi krętymi schodkami, stromą żelazną drabinką. Lubię ruiny zamków, wyobrażam sobie ich mieszkańców i cieszę zapachem historii.
Na wieży jakaś dwójka młodych ludzi, wiatr, zachodzące słońce. Niesamowite widoki, szeroka płaszczyzna i majaczące w oddali góry. Świeża zieleń lasów, kołujące ptaki.
Przejdź tam, chcę zrobić zdjęcie twojej sylwetki pod słońce.

Stałam tyłem, a kiedy pozwolił mi się odwrócić.. klęczał i cichutko pytał: Agnieszko, w związku z tym, że bardzo, bardzo cię kocham, chcę zapytać, czy zostaniesz moją żoną..

Uwierzcie, ja rzadko kiedy nie wiem, co powiedzieć. Uklękłam z nim i pozwoliłam włożyć na palec maleńki lśniący pierścionek. Delikatny. Śliczny. Nie, wręcz: idealny.

Kolację zjedliśmy w krakowskiej knajpce, potem uściski i gratulacje od znajomych. Mówili, że błyszczą nam oczy - może po prostu ciągle były wilgotne od wzruszeń..

Mój szanowny poważny narzeczony leży na moim tapczanie i przegląda przewodnik po źródłach termalnych Słowacji i Węgier. Jak przystało, jego szanowna przyszła teściowa dostała dziś bukiet kwiatów, a przyszły poważny teść wyraził zgodę na wzięcie mojej ręki. Właściwie obu, jak sprecyzował R.

Nie wiedziałam, że można kochać jeszcze mocniej. Jeszcze bardziej być szczęśliwą.


26.04.2007 .                       15:32

Komentuj 7


Chyba po prostu w pełni rozumiem sens powiedzenia, że uroda wymaga poświęceń.
Zdecydowałam się na aparat i cieszyłam, że tylko jeden ząb do wyrwania. Tylko jeden!
Za to się złamał.
Siedzi we mnie jakoś jedna - trzecia korzenia górnej (prawej? lewej?) czwórki.
Chirurg, że mam przyjść za dwa tygodnie, to zobaczymy. I że co jego obchodzi jakiś aparat. Człowiek sobie od razu przypomina wszystkie opinie, jakie słyszał o tym szpitalu i uświadamia, że zabrakło pozytywnych. I już rozumie, dlaczego.
Dentystka - że w końcu wyrwie, ale pocharata kość.
No, ale wyrwie - więc dentystka.
Jutro.
J u t r o.
Przy pierwszym podejściu w pewnym momencie zwinęłam się jej na fotelu w kłębek. I twierdziłam, że nie, nie jest mi słabo, a skąd.. tylko, czy może pani zadzwonić po mojego tatę?
Boję się, tak zwyczajnie. Odkrywam też przy okazji, że strach nie musi oznaczać bolącego żołądka i nieprzespanej nocy.

J u t r o. Brr.. na samą myśl..

Z pozytywów: rycerze w szkole, zakończenie praktyk, w któryś z najbliższych poniedziałków spacer po opinię i oddanie, oby wreszcie skompletowanego, prezentu. Oryginalnego, tak myślę.
I ciągle sprawiająca, że unoszę sie kilka centymetrów nad ziemią, drobna rzecz na prawej dłoni..