Nie tak miało być, zupełnie nie tak.
Płaczę z bezsilności, do cholery jasnej, znowu płaczę! (Nie, nieprawda, nie
znowu, dopiero teraz pozwalam łzom płynąć. Dopiero. Nareszcie?) Poduszka mokra jak dobrych parę lat temu, strach, że rodzice usłyszą też jak ten z trudnego czasu.
Kołysałam się późną nocą w łóżku, w przód i w tył, z boleśnie przejrzystą pewnością końca. Zastanawiałam, co powiemy sobie na pożegnanie, ile przykrych wspomnień każe siebie zranić w tym ostatnim spotkaniu.
Próbowałam przywołać dobre chwile, ale z każdą wiązała się myśl: nigdy nie było tak, jak chciałabym.
Nie tak wyobrażam sobie szczęście.
Nie tak wyobrażam sobie miłość.
Nawet nie zauważyłam dziś, kiedy ksiądz zszedł z ołtarza. Kiedy ludzie zaczęli wychodzić z kościoła. Na kazaniu skupienie pozwoliło na chwilę oderwać się od pieprzonej analizy w s z y s t k i e g o, potem znowu.
Nie chcę, żeby to się skończyło. Nigdy niczego nie chciałam tak bardzo, NIGDY i NICZEGO, naprawdę, jak
wziąć
z nim ślub na Stecówce
z nim wybierać farby do ścian i zasłony do okien
rodzić
nasze dzieci
zasypiać i budzić się codziennie obok niego, kochać go bezmyślnie i mocno, jeść jego spagetti z rozgotowanym makaronem..
Czasem po prostu.. a zresztą.. już i tak za dużo napisałam.
Boję się. Boję się i nigdy tak się nie bałam.
Jeżeli ze wszystkim właśnie on mi pomagał, teraz może najbardziej boli to, że w tym najważniejszym on pomóc nie może.
Może nie chce..
dopisane
paradoksalnie, chodzi o to, że tylko z nim czułam szczęście od opuszków palców po koniuszki włosów i samolubnie tak się w tym uczuciu zadomowiłam, że nie chcę, że nie mogę go stracić
<<<<<
18.07.2005 :: 18:58 Ja tak nigdy nie czułam, wieć nie wiem co Ci mam napisać .Ania
|
18.07.2005 :: 09:33 Aguś, no przecież nie będę Ci tu wypisywać wszystkich tych mądrości, bo Ty to wiesz. A jednak bardzo chciałabym coś napisać dla Ciebie miłego i dobrego... Agnieszko! masz piękną duszę!
Pozdrawian ciepło.madzin
|
17.07.2005 :: 14:01 Świat byłby zupełnie asensowny gdyby ludzie rozstawali się mimo:
'Nie chcę, żeby to się skończyło. Nigdy niczego nie chciałam tak bardzo, NIGDY i NICZEGO, naprawdę, jak
wziąć z nim ślub na Stecówce
z nim wybierać farby do ścian i zasłony do okien
rodzić nasze dzieci
zasypiać i budzić się codziennie obok niego, kochać go bezmyślnie i mocno, jeść jego spagetti z rozgotowanym makaronem..'
|
17.07.2005 :: 11:59 już, jeśli coś mam jeszcze zmieni to mów.
i trzym się...
|
17.07.2005 :: 11:45 Aguś...
zupełnie bez zwiazku z notką, nie loguj się przez chwilkę, poprawiam linki.
nie chce mi się wierzyc, że to koniec... mam nadzieję, że to tylko przejściowe opady
:*
|