Ostatnie dni to wygrywanie kolejnych zaproszeń na tego Stinga, skanowanie mnóstwa zdjęć (mój brat był prześliczny i odkrywam brak różnicy pomiędzy imprezami z czasów młodości Rodziców, a obecnymi, przynajmniej na zdjęciach to wszystko to samo) i myślenie o prezentacji dla Rodziców na 25. rocznicę ich ślubu.
W pokoju przybywają kolejne warstwy kurzu, w brzuchu co chwila burczy, bo nie znajduję czasu, żeby zjeść o dobrej porze (potem mam wrażenie, że burczy cały czas, momentu, kiedy jestem najedzona, właściwie w ogóle nie dostrzegam), krzyczę po R., za co przepraszamy się potem oboje.
Deszcz mi teraz bardzo odpowiada, jest teraz idealny. Może po prostu dlatego, że mam poklejone buty i przejście pięciu metrów nie oznacza chlupotania i pomarańczowych skarpetek, choć raczej nie jest to jedyny powód.
Deszcz wpasował się perfekcyjnie, nie wyobrażam sobie na razie słońca. Z Boga to jednak reżyser doskonały.
<<<<<
22.09.2005 :: 23:44 Sam fakt "bycia na Stingu" jest wart "pójścia na Stinga".
A ja wolę słońce. Zdecydowanie. Takie jak dziś. Idealne.
:*indi
|
22.09.2005 :: 00:00 ehh, ehhhhhh, eeeeehhhhhhhhhh... :)Nagietka z domu
|
21.09.2005 :: 01:27 kurcze, ja też nie lubię stinga:( teraz zasłuchany strasznie w nowy Sigur Ros "Takk". Myślę jednak że zobaczyć Stiga a żywo to i tak przeżycie. A kurz. Z kurzem nie da się zwyciężyć. Przynajmniej ja poddałem się już:)metro
|
20.09.2005 :: 23:00 nie lubię stinga.
deszcz za to kochamkocham, ale zza okna tylko.anchor
|
18.09.2005 :: 14:52 ciekawe czy na PWST by sie dostal ow Pan Bog.
|
17.09.2005 :: 16:52 Gratuluję :)
Mi też odpowiada, jakoś tak wyszło :)Ania
|
17.09.2005 :: 11:45 Podobają mi się twoje notki , choć nie wiem kim jesteś. Są takie mądre i przemyślane. Masz farta ze dostałaś te bilety na Stinga. Też bym chciała...
Jeśli masz ochotę pogadać, napisz do mnie na gg - 1030440
Albo poprostu wejdź na mojego bloga. - www.iffa.blog.pl
Hasło to - yellow flower
Pozdrawiam.PaIffa
|