|
|
03.05.2004 . 10:02
|
A w piątek dziadek kupił kilka piw, Tata powiesił pod sufitem flagę Unii, Mama pokroiła śledzia. Uciekłyśmy z siostrą do P.; weszliśmy sobie w pierwszy maja w trójkę, znudzeni, senni, nijacy.
Początek bycia w Unii kojarzyć mi się będzie z kacem Rodziców.
nie wiem, po co o tym piszę
Nohavicowo mi. Nohavicowo znaczy: spokojnie, dobrze, przyjemnie w sobie. I krakowsko, choć Krakowa za bardzo wcześniej nie lubiłam. Ale teraz pamiętam Rynek, biały bruk, bieg za ręce na czerwonym świetle. I rozmowy o naszym własnym w Krakowie mieszkaniu - na tydzień, na chwilę, na zapomnienie się.
Podoba mi się ten chwilowy brak problemów i to, że tabletki na uspokojenie gdzieś zgubiłam.
A w słowie "chwilowy" jest cholernie dużo pesymizmu, ale średnia musi się wahać w okolicach zera i koniec.
|
06.05.2004 . 18:33
|
- Chodź ze mną na deszcz!
- Pójdę.
Zdjęliśmy buty, zabraliśmy Dawida z Moniką, czerwona spódnica szybko przykleiła się do nóg, oczy czarne, rozmazane, miasto uśmiechało się do nas szeroko. Woda płynęła ulicą Stalmacha, płynęła między ogólniakami, Srebrną, płynęła rynkiem. Obiegliśmy dwa razy fontannę - Dawid wołał 'happening! robimy happening!', Monika śmiała się, R. całował mnie deszczowo, podnosił do góry, okręcał. W parku weszliśmy do fontanny, w bibliotece pokazywaliśmy brudne stopy. 'Cudowna szalona inicjatywa!' - usłyszeliśmy.
zakochałam się, ale ćśś...
|
08.05.2004 . 10:17
|
Pierwszy Sebastian gra na gitarze i mówi, że nie śpiewa, ale śpiewa - cicho i ładnie.
Drugi Sebastian na miejscu tworzy słowa, którymi śpiewa - głośno i ładnie.
Czy można mówić o przyjaźni od pierwszego wejrzenia? Znowu w banał popadam!
W liściu na bruku pierwszy Sebastian zobaczył człowieka, drugi - konia.
Na raciborskim rynku zaśpiewaliśmy sobie:
Pora na dobranoc,
bo już księżyc świeci.
Dzieci lubią misie,
misie lubią dzieci.
- To nie może być tak, że ty sobie teraz po prostu pojedziesz!
"Ty i ci Twoi faceci...;)"
Bo ja lubię poznawać ludzi.
(1:09)
Właśnie pan Korsak w "Trójce" powiedział, że wygrałam, trochę niezupełnie wiem, co, ale - wygrałam, płytę albo płyt więcej, miły początek niedzieli.
(Tak tylko, pochwalić się chciałam.)
|
13.05.2004 . 22:19
|
JASNA CHOLERA. MAM 21 LAT I KIEDY SIĘ UŚMIECHAM, ROBIĄ MI SIĘ ZMARSZCZKI W KĄCIKACH OCZU. JASNA CHOLERA.
A tak poza tym, to od niedzieli cieszynalia, mam robić za białą damę na rynku, tyle, że zieloną, a mój mężczyzna biegnie w pidżamie, Dawid też biegnie, szlafmyce nawet dwie Dawid uszył, Monika damą też będzie, lubię bycie studentem. A we wtorek mam z Halamą porozmawiać, bo się zaczyna festiwal teatralny i pisanie artykulików, i na spektakle, na koncerty za darmo chodzenie, lubię bycie w ogóle. Czucie, że się jest, że się robi to, co się lubi i chce... lubię takie momenty, w których się siebie lubi.
(23:51)
CO JEST Z METRO?? Dlaczego Wy wszyscy odchodzicie? Dokąd?!
(3:11)
I jeszcze tylko chciałam napisać, że dobrze się słucha Future Sound Of Jazz po trzeciej w nocy.
|
15.05.2004 . 10:46
|
Dzisiaj rano jednym zdaniem R. odpruł mój uśmiech.
(15:11)
Przyszyty mam nowy. Boję się waniliowego nieba i siebie.
|
16.05.2004 . 07:29
|
Obudzili mnie bieszczadzcy Tołhaje w trójce, a teraz popijam na zimno herbatę i jazz. Bycie samą w niedzielny poranek to uczucie nie dające się porównać z niczym innym. Chciałabym już swoje mieszkanie mieć. Swoje, z nikim nie dzielone, właśnie po to, żeby czasem mieć w nim tego, kogo bym chciała. I po to, żeby więcej zimnej herbaty móc wypić.
Na zielono się ubrałam, we mnie też się zazieleniło.
Nie mam jak dojechać, na stopa z takim plecakiem nikt mnie chyba nie zabierze... Zapowiada się ciekawie.
A, bo zapomniałam napisać, że zaspałam.
|
22.05.2004 . 16:57
|
poniedziałek:Przyjaciele dawno nie widziani.
wtorek:Zmęczenie, rozdrażnienie, a noc nie przyniosła spokoju.
środa: Ciągle nerwowo, środa kłótliwa, środa niedobra, niesprawiedliwa, obrażalska.
Kiedy wokół wiele obcych twarzy, szukasz rozpaczliwie choć jednej znajomej, choćby tylko z widzenia. I dosiadasz się, nawet po to, żeby milczeć razem.
czwartek: Czarny kot wyszedł na środek ulicy, rozglądając się przedtem na boki, usiadł, jakby to od zawsze było miejsce, mówiłam, że jest głupi, ale nie słuchał. Nie wiem, co było z nim dalej.
piątek: Zagapienie, teatr cieni, bajka o księżniczce Savitri. Zaczarowano mnie.
Tołhaje radośni i jeden Czech miły, potem płyta od niego, a znamy tylko swoje imiona, słuchać sobie teraz Tołhajów mogę sama i wzruszać się tym dobrym gestem.
Teatr tańca krótki, ale mocny.
A życie to kabaret, miłość trwa trzy minuty, liczy się forsa, najlepiej się powiesić.. ale przecież wszystko zawsze dobrze się kończy..
Jakieś 7 artykułów w tym tygodniu napisałam. Krótszych, dłuższych.. Naiwnych chyba, ale nie pisałam od dawna i dobrze było siebie dla kogoś wystukiwać.
R. brakowało bardziej, niż mogłabym przypuszczać. Dobrze, że był przynajmniej przez kilka dni, szkoda, że nie tych spokojniejszych.
Staram się być dobra. Zbyt często mi to jednak zupełnie nie wychodzi.
|
24.05.2004 . 20:33
|
Kiedy robi się szaro, czasem wystarczy udawanie przed sobą nawzajem, że kolory są nadal, a wtedy one zawsze jakoś same się znajdą. R. o tym wie, i ja już też o tym wiem, i nawet wyjazd w góry nieudany, nocny, bo śnieg i mgła na Równicy, nawet on ma tych kolorów mnóstwo. I nawet tęsknić się za sobą zaczyna, bo okazuje się, że się jest tak bardzo dla siebie, że dla nikogo więcej..!
Jest moim waniliowym niebem. Czasem boję się, że ktoś każe mi się obudzić.
|
27.05.2004 . 21:28
|
Łukasz twierdzi, że mam jazdy, no i zdaje się, że mam faktycznie, tyle, że to mi się zdarza chyba co miesiąc i nie jest to żadnym usprawiedliwieniem, bo ostatnio myślę, że gdybym była na miejscu R., to bym taką mnie mocno pobiła albo chociaż szturchnęła porządniej czasem..
Prawdopodobnie nikt nie zamierza mnie budzić, wymyślanie sobie czarnych scenariuszy sprawia chyba, że podświadomie sama zaczynam je realizować, Siostra pociesza mnie, robi chyba tak samo, ale co z tego, że ktoś jeszcze jest tak głupi?
A właściwie, czy to znaczy, że ja nie mam zaufania do siebie, czy w ogóle do facetów, czy w ogóle do świata, czy może nie mam zaufania do R. ..!?
Chyba do siebie.
Jutro nie zdam testów na prawo jazdy. Czuję się tępa, nicnierobiąca, ciężka i nijaka.
Tak, mam jazdy.
|
30.05.2004 . 20:41
|
Pojechałam na Lednicę szukać chyba czegoś, czego nie ma już od dawna we mnie. Ale: znowu bliżej R. Dobrze jest mieć znowu coś wspólnego, nawet, jeśli tym czymś jest wspólny smutek. A może zwłaszcza wspólne smutki zbliżają?..
Potem - znaleźliśmy tam coś dla siebie. Jednak.
A jutro będziemy razem w Chorzowie i nie wiem, czy to nie podziała odwrotnie.. zobaczymy. Jak na razie - cieszę się, chociażby na możliwość patrzenia na R., który dobrze się bawi, który się uśmiecha, który śpiewa, a potem mówi o tym przez tydzień..
Bo naprawdę dobrze jest mieć z nim znowu coś wspólnego.
|
|
|
|