Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

03.06.2004 .                       16:34

Komentuj 13


Metallica zagrała.. Metallica zagrała.. Metallica zagrała tak, że żałowałam nie-pójścia na płytę, że żałowałam nie-znania słów, że potem nie wiedziałam, jak dziękować R. za bycie tam.

Uśmiechałam się więc w ostatnim dniu maja dużo, do słońca i do innych. A nocą coś na chwilę się popsuło, żeby mogło być prawdziwiej, a w Dniu Dziecka - żeby stało się już do końca, żeby bez wątpliwości, z otwartością, z pragnieniem bycia z nim, z pewnością, że to pragnienie jest odwzajemnione.

A gdy się czasem w życiu uda
Kobiecie z przeszłością,
mężczyźnie po przejściach
Kąt wynajmują gdzieś u ludzi
I łapią, i łapią trochę szczęścia


(21:00)
I wszystkiego dobrego dwóm wariatom, co sobie świat szary kolorują od miesiąca.
Wszystkiego dobrego NAM.


07.06.2004 .                       23:45

Komentuj 9


A w sobotę w Wiśle, w deszczu, trzeba było scenę zamiatać, sprzątać toalety, przebierać dzieci, wysłuchiwać skarg dorosłych, biegać, szukać, być głodnym i marznąć.
A w niedzielę w Wiśle nie było dużo lepiej, bo jak przemokną buty, to nawet, kiedy w końcu ktoś powie „dziękuję”, to jest nieprzyjemnie, więc dużo lepiej nie było, ale jednak już nie tak źle i nawet ma się teraz żółty kubek, cukierki, czapkę na zimę ciepłą i sporo wspomnień dobrych.

A zakochana ciągle jestem mocno i nie wiem, czy nie coraz bardziej, ale jeśli tak, to chyba zaraz z tego zakochania pęknę, bo nie mogę już tego wszystkiego pomieścić w sobie, tego obiadu dzisiejszego, tego chodzenia po sklepach, tych przed egzaminem pocałunków i tych słów ważnych, choć w samochodzie, choć na ulicy mówionych. Nie umiem pomieścić tego w sobie, a Hłasko powiedział, że „to szczęście jest tak nieprawdopodobne, że aż boli” i znowu, cholera, miał rację i niech R. też tak pęknie ze szczęścia, i sobie znikniemy, i będziemy bez siebie, dla siebie, przezroczyści, sami, daleko, będziemy.


11.06.2004 .                       14:25

Komentuj 17


Wczoraj myślałam sobie, że egoistka ze mnie straszna. Że założyłam sympatię przyjaciół R. do mnie, jakby tylko w oparciu o moją sympatię do nich. A tak naprawdę - że ledwo mnie znoszą. Tolerują.

Dzisiaj głowa już tak nie boli, wódka i piwo wywietrzały chyba, myślę bardziej pozytywnie więc.

I jeszcze - nawet troszkę się upijać i innych głupich rzeczy próbować z R. bardzo lubię.

A teraz siedzi w łazience, wyciera się już chyba. Deszcz za oknem jeszcze ładniejszy, niż zwykle, pieśni ukraińskie podkolorowują to wszystko.. oho, wrócił i mnie pogania..

Cholera, ale wpadłam.. wpadłam w niego po uszy.

(17:43)
Z rozmowy po przebudzeniu.
- A wiesz, że ja ci się już chyba ze trzy razy oświadczyłem?
- Nie kojarzę.
- Wczoraj, w kuchni..
- A, to tak. I?..
- I boję się, że jak ci się będę chciał naprawdę oświadczyć, to tego nie zauważysz..

Z rozmowy przy kawie.
- .. bo może jest za kumpelsko czasem, może ty sobie będziesz wolał raczej prawdziwą kobietę znaleźć, taką do..
- Ale taka kobieta to jest na cztery miesiące, a na całe życie potrzebny jest ktoś, z kim będzie można porozmawiać i robić to wszystko..

I nie potrzebuję innych wyznań. Naprawdę - to wystarczy.


14.06.2004 .                       15:33

Komentuj 11


Talent do zapeszania mam, ram pam pam. Wystarczy pomyśleć, nawet mówić nie trzeba, ale wystarczy pomyśleć, że niby idealnie jest, żeby się dowiedzieć, że znowu są obawy, że nie wie, czy będzie mógł kiedykolwiek.. "nie wymagaj ode mnie wielkiej miłości"..

A dlaczego nie mogę jej wymagać?.. Czy to jest myślenie sobie za dużo, kiedy się chce być bardzo kochanym?..

[A ta notatka jest pisana po jednym piwie, które zdołało gdzieśtam uderzyć, więc się jeszcze nie wie, czy się jej wkrótce nie wykasuje.]

Ponadto pragnę zauważyć, iż Mój Mężczyzna najprawdopodobniej sam sobie uwierzyć nie chce, swoim uczuciom, bo skoro nie wie, czy kiedykolwiek będzie mógł mnie (..), to dlaczego przyjeżdża do mnie nagle, z mokrymi włosami mnie zastając, bo chce wyjaśnić, przytulić, powiedzieć, że lubi!?

A dzisiaj rano przyjechał znowu, z Dzikiem i Shazzą. I śmy gadali. Kawa, ciastka, kiełbasa z bułką, pałerajd czy jakoś tak i trzy piwa. I piorę teraz, i miałam wielki plan doprowadzenia mojego pokoju wreszcie do stanu, w którym będzie mógł wakacje przetrwać i pouczenia się solidnego potem, ale jeszcze Cza przyszedł, no i piorę i nie wiem, czy się wyrobię, ale wątpię.

A z Plastem mamy okres "mumiowy". Że lutownica, ale nie pistoletowa, tylko taka kolba, czy jak to tam było.

Państwo wybaczą, idę prać. I może obiad jakiś wymyślę..


18.06.2004 .                       00:34

Komentuj 4


Kilka głupich szklanek wina, kilka głupich SMSów.. o północy spacer do R. .. decyzje podejmowane w takim stanie rzadko są właściwymi..

Trzeba mi cierpliwości się nauczyć, to jeszcze nawet nie dwa miesiące, a ja chcę mu dzieci rodzić.

Cierpliwości, agaetis, wariatko. Bo męczysz się sama, miotasz.. cierpliwości.


18.06.2004 .                       21:42

Komentuj 16


Przeczytałam wszystko, od pierwszej notki, do teraz. Przebrnęłam przez Mishę i pomyślałam, że wtedy właśnie straciłam dużo do siebie szacunku; kiedy okłamywałam jego, wszystkich innych, a najgorsze - że siebie, że udało mi się sobie wmówić, że coś czuję, że to dobry związek, że w ogóle chcę z nim być.

zmiana tematu. wcale nie na łatwiejszy
Dla moich Rodziców ciągle jestem Małą Dziewczynką W Za Dużych Okularach, która nie powinna spać z mężczyzną, bo oni byli inaczej wychowywani.
Ciekawe, skąd myśmy się tu wzięli. Może trzy razy pijani byli albo im ktoś kazał.
(Tak, wiem, że nie powinnam tak o nich myśleć.)

i jeszcze jedna zmiana
Tydzień temu R. powiedział, że góry widać ładnie i musimy pojechać. Zabraliśmy Wodka, weszliśmy na Stecówkę, było ładnie, dobrze, wiatr szumiał pięknie, trawa intensywnie pachniała, biły ufnie Panu dzwony maleńkiego kościoła.

Nie potrafię mu dziękować za te wspomnienia, które mam już teraz, boję się dużej siły tego, co dopiero będzie, a on nie ma pojęcia, że przez swoją dobroć panuje nade mną całkowicie.


22.06.2004 .                       17:57

Komentuj 8


Będzie prozaicznie.

Moja Siostra jest już pełnoletnia, uczczono to powszechnym pijaństwem, łazienki nadawały się do sprzątania, a R. ma jakąś nadzwyczaj mocną głowę (wolę nie wiedzieć, jaka praktyka takim mistrzem go uczyniła).

Zawsze napieprzałam się (tak, "napieprzałam" to jedyne właściwe słowo, takie w miarę nie wulgarne) z posiadania tych wszystkich absolutnie przesłodkich maskotek, które się dostało od "mojego koteczka/misiaczka/skarbeńka/złotka".
Właśnie stałam się dumną posiadaczką nosorożca i, cholera, głowę spuszczam nisko, i wszędzie go noszę ze sobą. A fuj.

Na koniec dodam jeszcze, że straciłam gdzieś zdolność uczenia się (jeśli w ogóle kiedykolwiek ją posiadałam). Nie mam pojęcia, jak się to robi, czytam tę górę notatek, po czym łapię się na byciu a)pod namiotem b)na łodzi c)na egzaminie z prawa jazdy.. albo po prostu wszędzie, tylko nie gdzieś wśród surdo-, oligo- i innych. Zastanawiam się, czy u tego faceta lepiej jest podejść i mieć pałę, i poprawiać we wrześniu, czy od razu zostawić to sobie na koniec wakacji. Jeśli moi wierni współbracia w kombinowaniu tego rodzaju nie wejdą zaraz na gg, jestem gotowa zadzwonić do nich.

Leniem jestem. A co.

To ja wracam udawać, że się uczę.


23.06.2004 .                       20:52

Komentuj 5


Pochwalił mnie! Naprawdę mnie pochwalił!
Gość z jazd, który ciągle po mnie wrzeszczy, dzisiaj mnie pochwalił!!

A egzaminu nie zdałam, ale w świetle powyższego, nie ma to już, naprawdę, większego znaczenia dla mnie, skoro całkiem możliwe, że będę kiedyś mogła tak po prostu siąść za kierownicą i pojechać GDZIE TYLKO BĘDĘ CHCIAŁA, to mogę za tydzień też tej specjalnej nie zdać..!

Tfu, tfu, przez lewe ramię.

A teraz sobie czekam na R., Sigur czasem coś podśpiewa, niebo podoba mi się dzisiaj nadzwyczajnie i chyba, mimo tej kapy, czuję się nie-do-opisania-szczęśliwa, tak bardzo, że kolejnej przeszkody boję się chyba bardziej, niż zwykle.
(A tak naprawdę, wcale o tym nie myślę, pozwoliłam sobie ciągle 'dzisiaj' się cieszyć i jakoś tak to trwa.. i trwa.. czego nie da się chyba nie zauważyć.)


25.06.2004 .                       19:09

Komentuj 5


Znalazłam sobie właśnie stronę warsztatów, na które R. mnie zabiera pod koniec lipca. Nie umiem się doczekać, on nie powinien mi wynajdywać takich dobrych rzeczy, przecież ja chyba za chwilę oszaleję z zupełnego nim zauroczenia, absolutnego w nim zakochania.

Zauważyłam coś dobrego..
Nienawidzę być wdzięczna. Nie wiem, skąd taki kompleks, mój Hłasko napisał, że "... w uczuciu wdzięczności jest piekielnie dużo nienawiści", więc może właśnie coś takiego we mnie się dzieje?.. Nie wiem, ale wdzięczną być bardzo nie lubię.

I jemu w pewnym sensie wdzięczna nie jestem. Albo jestem - ale pierwszy raz "właściwie", pierwszy raz nie przeszkadza mi to w ogóle, nie drażni mnie wcale.

Europa Wschodnia

(22:31)
Moi rodzice potrafią sprawić, że nienawidzę mojego domu, ich, siebie, że sama o sobie myślę jak o niedorozwiniętej smarkuli, wiem, to tak cholernie szczeniacko wygląda, to tak głupio być studentką i ciągle nie potrafić się dogadać z rodzicami, ale przecież ja się z nimi dogaduję, pod warunkiem, że nie próbuję z nimi rozmawiać, wiem, że tak naprawdę ona nie jest niczemu winna, on ma znowu zły dzień, jutro czeka go ciężkie kilkanaście godzin, to, że będę wtedy z nim i będzie to dla mnie jeszcze trudniejsze okazuje się nie mieć żadnego znaczenia, dzisiaj, teraz, musi coś zrobić z tą złością, więc sprawia, że moja pełnoletnia siostra leży w łóżku i pociąga nosem (w poduszkę, żeby nie usłyszał, żeby go nie zirytować), a ja boję się wyjść z pokoju do łazienki, nie chcę słyszeć kolejnych obelg, nikt nie lubi być poniżany, jaka wzorowa śląska rodzina.
Wiele zdjęć mamy na ścianach.


27.06.2004 .                       11:12

Komentuj 5


A wczoraj byłam na burżujskim weselu, czułam się tam obrzydliwie, on jeszcze nie wszedł do tej rodziny z kasą, a już jest mistrzem pozowania, wywyższania się, traktowania wszystkich jak śmieci, ją chyba życie nauczyło już pokory, jej ojciec traktuje niżej sytuowanych jak czarnych robotników.
Zdaje się, że młoda para była naprawdę w sobie zakochana, a zdjęcia robiło się im naprawdę cudownie, uśmiechy mieli śliczne, ona poza tym piękna jak amerykańska aktorka, on oszałamiający jak model, ciągle jednak próbowałam im nie współczuć i nie potrafiłam, bo przecież stokroć wolę stare glany R. i moje sandały z CCC od tej satyny, aksamitu, blasku i pogardy, wolę nasze bycie sobą bez patrzenia na to, czy.. czy to się w ogóle opłaca..

Wyobrażałam sobie siebie i pewnego długowłosego, długonosego mężczyznę w tym lokalu pełnym wystraszonych kelnerów, z szefową pachnącą ostro i markowo, z niebem na suficie, ogromnym żyrandolem, złotem, marmurem, przepychem i cuchnącym fetorem władzy pieniądza.
Wyobrażałam sobie nas w tym smutnym miejscu i musielibyśmy się tam znaleźć chyba zupełnym przypadkiem, a jeśli nawet, to przecież było by zupełnie inaczej, lubię i wolę nasze bycie sobą.

A wieczorem ona popatrzyła na moje sandały z CCC i powiedziała: ile ja bym dała, żeby teraz mieć coś takiego na nogach..


28.06.2004 .                       12:11

Komentuj 5


no, dobrze, a więc najwyraźniej jestem niedojrzała albo niezrównoważona emocjonalnie, albo nie wiem, co jeszcze, ale przed dzisiejszymi jazdami i mając w perspektywie czwartkowy egzamin, niemożliwy do zdania, cała w środku się trzęsę, herbata z melisy z pomarańczą niewiele mi daje, a ponadto chce mi się płakać i tyle


29.06.2004 .                       10:42

Komentuj 12


Agaetis przedstawia: z cyklu 'Czarna owca w rodzinie' - tragikomedia 'Instruktor'.

Facet wczoraj sprawił, że ryczałam przez pół dnia, dzisiaj po pierwszej pół-godzinie też zaciskałam zęby, bo te łzy już by mnie chyba bolały.
Powiedziałam mu więc dziękuję za pańskie usługi, do widzenia i ruszyłam w stronę domu. Nie, nie liczyłam na oklaski, a jednak uderzył mnie absolutny brak zrozumienia ze strony rodziców, czuję, że R. też nie będzie tego rozumiał.

Tak, wiem, że jestem uparta i niecierpliwa, ale jestem też (chyba?) osobą zasługującą na szacunek, to nie jest przecież tak, że ja nie chcę robić prawa jazdy, po prostu nie chcę go robić u niego..

.. a to, że w czwartek (dzięki niemu) muszę podejść do egzaminu, to akurat osobna sprawa..

(11:36)
R.: szanuję Twoją decyzję

Już lepiej.