|
|
03.06.2005 . 10:54
|
Mam tu małe zamieszanie, ale nic nie szkodzi. Mam nadzieję, że w ogóle wkrótce zacznie tu inaczej wyglądać.
Rafała znowu chcę tu nazywać R., niech ma pełne imię tylko dla mnie.
Tak, BeE, jestem zaborcza.
Wiedzieliście, że stokrotki to chwasty? W dodatku tak silne, że mogą zagłuszyć trawę. Wyobraźcie sobie - koniec naszej planety będzie oznaczał wszędzie pola suchej ziemi i stokrotek.. brr.. ogromne, opierające się zimnu stokrotki..
Kiedyś chciałam mieć domek nad morzem, wieczorami jeździć konno po plaży, mieć dużego bernardyna, grzejącego się przy kominku, dwa czarne koty i pisać felietony do mądrych czasopism. Może to już brak odwagi, może złudzeń, nie wiem.
Przy ojcu nadal czuję się małą dziewczynką. Moje propozycje, pomysły są złe i naiwne, nie warto ich w ogóle przedstawiać, po co narażać się na ośmieszenie. Dyskwalifikuje mnie brak doświadczenia i upór.
Zbyt łatwo doprowadzić mnie do łez, a to też nie jest dobre w tym świecie.
|
07.06.2005 . 13:05
|
Ilekroć poczujesz szczęście, które aż boli, nie waż się o nim mówić, pisać, postaraj się w ogóle o nim nie myśleć. W przeciwnym razie, pęknie, nim zdążysz się nim nacieszyć, rozsypie się w miliardy drobnych szkiełek, które będą mrozić twoje serce jak lustro Królowej Śniegu, palić oczy, zaciskać dłonie w pięści.
Kiedy czujesz się szczęśliwy, zrób szybko coś, żeby szczęśliwym nie być. Nie poczujesz potem uderzenia, nikt cię nie skrzywdzi i wszystko będzie wyglądać tak, jak zawsze.
Idź spać, a przed zaśnięciem czytaj mądrą książkę, która wybije ci z głowy jakąś durną radość. Nie słuchaj nocą radia, nie odsłaniaj okna, by budziło cię jaśniejące niebo. Rano posprzątaj, pościel łóżko, zrób sobie maseczkę na twarzy. Zjedz zdrowe śniadanie i zrób sobie kawy.
A potem z tą kawą i tak się rozmarzyłam, znowu poczułam szczęście, wszystko od nowa, do cholery.
Dziś próba. Znowu śpiewam!
|
19.06.2005 . 12:03
|
Ostatni egzamin przede mną. Jeśli nie skończy się pałą, będzie to moja pierwsza sesja letnia bez poprawki. Presja.
Pracuję. Codziennie przez co najmniej kilka godzin przed komputerem, w ten weekend zarządzono przerwę i nie bardzo wiem, co ze sobą robić. Albo raczej nie wiedziałabym, gdybym nie była u R.. A tak gotuję nam obiady, urozmaicam śniadania, zrzucam perfumy za pralkę i uderzam się w głowę, jeżdżę do Wisły, Katowic, Rybnika, zostawiam wszędzie swoje odciski, włosy, zapach, okruszki chleba, pół kawy.
Rozmawiamy o wakacjach dosyć swobodnie, śpimy pod śpiworem, a namiot nas cieszy spod fotela. Może Praga, może góry. Chcę się kąpać w rzece tego lata.
(Śpiewanie podobno dobrze wyszło. Dziś Piwnica w Rybniku.)
|
22.06.2005 . 23:37
|
Głupi płacz gdzieś stanowczo zbyt płytko pod powiekami. W każdej chwili.. i nie wiadomo, jak..
Bez sensu. Piszę to tak długo.
|
|
|
|