Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

01.07.2006 .                       21:39

Komentuj 1


Anglicy wypadają z Mistrzostw, my zamiast wyjazdu do chatki w górach kupujemy (właściwie R.) aparat (tu coś więcej o nim), przed domem stoi mi zgrabne niebieskie autko, bo mój facet ma nieaktualne prawo jazdy. W czwartek wyruszamy do Rynu, nie wiem, co z terapią (przysługują nam tylko 2 tygodnie urlopu, poza tym 4 nieobecności na pół roku, dla mnie to będzie wyczyn, jeśli dam radę tego się trzymać) i z zaczętym genogramem, bo zaraz po Rynie Wigry, a w sierpniu Bieszczady.
Przechwalam się, fakt.
Pierwszy raz od bardzo dawna (może pierwszy w ogóle) czuję, że w pełni zasłużyłam na wakacje. Jakiekolwiek, więc bardzo się cieszę, że zapowiadają się aż tak udane.
A i tak czasem ukłuje myśl: nie pracujesz, Aga. Inni pracują. Ty nie.


17.07.2006 .                       13:22

Komentuj 0


Już po warsztatach kabaretowych. Zimna woda pod prysznicem, pokonane mrówki, ciepła woda w jeziorze.
Teraz Wigry (kafejka w Suwałkach). Jest pięknie, słońce daje energię, namiot dopiero kilka godzin temu rozbity.. wielka radość!

Odezwał się ktoś z przeszłości, na razie nie do końca to do mnie dociera. I tak jest lepiej!

Naprawdę mam wakacje. Wiecie? Cudowne, cudowne, cudowne wakacje z R.!


27.07.2006 .                       12:43

Komentuj 2


Wczorajszej dacie zawdzięczam trochę wzruszeń, jedną piosenkę w radiu, SMSy, kartkę, która co roku, a zawsze tak samo zaskakuje.
Niespodziewany przyjazd R., który wywołał eksplozję radości.. jakbyśmy się nie widzieli przedwczoraj rano.

Błękitna rakieta już nie stoi przed domem, R. pojechał po aktualne prawo jazdy. Szkoda! Przyzwyczaiłam się do tej odrobiny władzy nad czasem, planowaniem, nad przystankami.

W sobotę wychodzi za mąż kuzynka. Nie ma między nami wielkiej przyjaźni, a jednak: znamy się od kołyski, wspólna podstawówka, coś dziwnie kłuje w środku.

Nie lubię mieć nawet odrobinę dłuższych paznokci, nawet 3-milimetrowych, niech już jest po tym weselu. I muszę się nauczyć chodzić w butach. I spódnicę skądś pożyczyć. A niby człowiek idzie się tylko pobawić. Czy tak naprawdę im zależy na świętowaniu ze mną tego dnia? Konwenanse, pieprzone "wypada", któremu i ja za parę lat ulegnę, bo nie ma innej możliwości, po prostu.

Przed nami jeszcze Bieszczady - najprawdopodobniej. Brat pyta, czy może z nami pojechać i coś mnie ściska w środku. Dopóki nie było R., a kiedy już byłam za stara na kolonie, też miałam takie połamane wakacje. Czy on już też tęskni za szkołą?

Ponad 1000 zdjęć. Wujek z Niemiec mówi głupiejecie teraz z tymi zdjęciami. No tak, tak. Głupiejemy. Z innymi rzeczami też.