Kontakt

Księga gości


Wyślij wiadomość

Linki

Agnieszka
Eliza
przyszła przedszkolanka
wolny
istotna
Nagietka
Dominik
Kasia
Jagoda

źródło

01.07.2007 .                       16:44

Komentuj 5


Kraków zawsze jest niesamowity, kiedy odwiedzamy go razem; wczoraj był także bardzo żydowski. "Szalom na Szerokiej" - jeszcze siedem lat temu, na "Dniu Trzeciego Tysiąclecia", zaskoczył nas chrześcijański hip hop, wczoraj rapowali wyznawcy judaizmu.
Ale całość - piękna i potrzebna. Siedem godzin wspaniałej muzyki, trochę spoconych roztańczonych ciał, trochę żalu o obecność alkoholu wśród publiczności, trochę bolące nogi, stopy. Muzyka jednak przede wszystkim. I S. - kolejne spore przeżycie razem. Czasem wcale nie jestem pewna, jaki ma do mnie stosunek, czy do końca mnie akceptuje. A jednak: dobrze. Dobrze razem. Dobrze będzie i w przyszłości zatem! Przyszła.. jak to się mówi?.. Siostra przyszłego męża - to kto?

Wiecie, kiedy teraz robi się jasno?
Jasno robi się już o 3.19. Koty krzyczą gorzej, niż w marcu, jakiś pies przypomina, kto w tej wsi rządzi, jakiś sąsiad prawdopodobnie wyjeżdża na wakacje, choć może to po prostu zasiedział się u sąsiadki chłopak (właściwie, mąż, o czym teoretycznie nie wiem; ech, ta moja wioska!).
Kiedy patrzę na budzik, wskazuje 3.40. Na chwilę wyjmuję mu najważniejszy narząd, baterię, wkładam z powrotem, przekręcam wskazówki, stukam, poszturchuję. Sekundowa rozpaczliwie próbuje ruszyć, drga w ostatnich konwulsjach ciągle między dwoma tymi samymi miejscami. Gaszę światło, ale tykanie nie zmienia się, nie jest poruszaniem czasu - jest umieraniem. Czekam chwilę, wreszcie podejmuję decyzję. Paznokciem schowanym za kawałkiem prześcieradła delikatnie podważam baterię, wykrzywiona, pozwala budzikowi na ostatnie próby. Nic nie dają, decyduję się na ostateczność - wyjmując baterię do końca, na moim okrągłym czarno - białym budziku dokonuję eutanazji. Już się nie męczy.

Na stole na piętrze czeka na pomoc taty, może wystarczy nowa bateria, może rozkręcenie i skręcenie na nowo, żeby zmartwychwstał.

Zerknęłam dziś na stare wpisy w pamiętniku; Olek kiedyś mi napisał, że mnie kocha, Artur powiedział, że bardzo lubi.
Czemu zapominam o takich rzeczach? Czemu pamiętam dziurę wyrwaną jednym telefonem i krótkim lecę?

Kolejna oferta pracy, bardzo poważna. Zobaczymy.
Martwię się o Just.


07.07.2007 .                       11:58

Komentuj 3


Jadę dzisiaj do Krakowa, znowu, jak przed tygodniem. Tym razem, zdobyłam u Kaczkowskiego bilet na Porcupine Tree.
JADĘ NA PORCUPINE TREE!!


08.07.2007 .                       22:35

Komentuj 3


Jak było? A jak mogło być?
To był mój pierwszy koncert Porcupine Tree i wiem już, że nie ostatni. Czuję, że się uzależniłam - ale to dobry nałóg. Zgodnie z opiniami, dopiero koncert pokazuje wszystkie możliwości zespołu.
Fenomenalni, niesamowicie magnetyczni, mocni i piękni.
Powoli wracam do rzeczywistości i wiem już, jakie będą pierwsze wydatki z wypłaty.


13.07.2007 .                       22:59

Komentuj 5


Po prostu WIEM, że będzie dobrze. Dlatego ciągle JEST.


28.07.2007 .                       13:31

Komentuj 5


Przygotowania do ogniska, ma być znowu spora grupka znajomych, przyjaciół. Wierni, oddani, serdeczni. Ważni dla mnie, bardzo!
I pakowanie się - od jutra samodzielność, na razie taka małą literą, na tę z wielkiej trzeba jeszcze parę lat poczekać. Choć teraz będę dalej od domu, wynajmujemy mieszkanie z koleżanką. I R. będzie mógł wpadać często, i do przystanku do Gliwic blisko. I tanio, i bez rodziny.
Idę do plastikowych pojemników, nasypać mąki, bułki tartej. I do torby podróżnej, poukładać w niej spodnie, skarpetki, bluzki. I do kuchni - sałatkę nakroić.

W sumie, nie wiem do końca, kto dziś przyjedzie, ciekawe. Cieszę się, dziś się cieszę na wszystko.