|
|
05.08.2004 . 15:01
|
Odkryłyśmy siebie z Agnieszką, kiedy stojąc jedna naprzeciw drugiej, starałyśmy się utrzymać swój dźwięk. Na zmianę.
Tego, co wtedy się wydarzyło, nie sposób opisać słowami; wiedziałam, że ona też to czuje, że czują to też otaczające nas osoby. Powietrze drgało od współbrzmień i dysharmonii, obie nie chciałyśmy tego przerywać.
Jest jakieś 3 - 4 godziny starsza od Rafała, myślę, że w pewnym sensie pokochał ją tak, jak ja. A ona nas.
Teraz w domu. Nawet nie próbuję sama śpiewać, mój głos bez tamtych brzmi jakoś pusto, smutno. Zaczynam odkurzać wspomnienia, dzień rozciąga mi się gdzieś pomiędzy podlewaniem kwiatów, zmywaniem naczyń, wychodzeniem z suką przed dom. Nic ciekawego się nie dzieje, może poza tym, że wczoraj mało nie wpakowałam się pod jakiegoś czerwonego grata (z ledwo co odebranym prawkiem), a dzisiaj przyłapałam sukę z jakimś psem.
I Olgę Tokarczuk poznałam, i fajna jest, tak po prostu.
|
06.08.2004 . 22:09
|
Tata dzisiaj znowu kazał mi trochę poprowadzić - powtórzył, że muszę się wreszcie nauczyć jeździć.
Podjechałam pod aptekę, a Mama wysiadła i kupiła mu tabletki na uspokojenie.
|
11.08.2004 . 04:09
|
Trzy kwadranse temu obudził mnie SMS od Rafała, kilka ciepłych słów i "jeśli jest u Was czyste niebo - teraz są meteoryty".
Obudziłam całą rodzinę, zobaczyłam gwiazdę, której nikt więcej nie zdążył zauważyć; nie zobaczyłam gwiazdy, którą zobaczyli wszyscy.
Potem stałam przez chwilę w wełnianych skarpetkach na balkonie i kilka razy powtarzałam jedno życzenie..
Potem przyszedł jeszcze jeden SMS. Z tym życzeniem.
A wraca dziś albo jutro.
|
12.08.2004 . 08:55
|
Przyniosłam od kuzynów dwa śpiwory, karimatę, powyciągałam stare koce i przygotowałam urocze legowisko dla mnie i siostry. A potem leżeliśmy tam wszyscy (tylko brat przed komputerem) - siostra ciągle dostawała SMSy od jej R., Tata otwierał mojego zenita na 5 minut, Mama i ja klaskałyśmy świetlistym aktorom niebieskiego spektaklu. Suka siedziała gdzieś w nogach siostry, z czujnie postawionymi uszami.
O trzeciej jakiś samotny desperat wyszczekiwał światu swoje czuwanie. A aktorzy zatańczyli znowu - krócej, ale wciąż pięknie.
Rafał zadzwonił, powiedzieć, że w Warszawie nie da się oglądać nieba. A teraz już w drodze. Poczekam. Koktajlu z naszych malin mu zrobię.
|
19.08.2004 . 11:11
|
Od kilku dni utwierdzam się w przekonaniu, że ten blog wkrótce zrobi się przeraźliwie nudny. Jestem szczęśliwa, mogłabym opisywać tu tylko, jak bardzo albo zrobić z tego blog erotyczny (wczoraj dowiedziałam się o istnieniu czegoś takiego).
Mam jeszcze jeden pomysł, w który zaangażowałabym Rafała.. ale nie sądzę, żeby miał na to ochotę.
Tak, więc.. więc chyba rzadko tu będę się pojawiać. Przynajmniej jeszcze we wrześniu, rok akademicki z pewnością przyniesie nowych ludzi, nowe pokusy, nowe - stare problemy, może wtedy zaangażuję się bardziej w pisanie. Zresztą, wypisuję siebie teraz w czymś innym.. wreszcie..
A na metro.ownlog.com pojawia mi się tylko jeden obrazek. Adamie, gdzie Ty właściwie jesteś?
|
23.08.2004 . 20:07
|
- Agnieszka, do ciebie - podał mi słuchawkę Tata, pokazując, że nie ma pojęcia, kto to.
Dzień dobry, ja dzwonię z Anglii. Rok temu złożyła pani podanie o pracę u mnie, mam pytanie; czy to jest nadal aktualne? Czy znalazła już może pani jakąś pracę, czy coś się zmieniło?
- Dzień dobry. Nie, nie znalazłam pracy, ale pani oferta jest już dla mnie nieaktualna. Mam tu chłopaka, bardzo go kocham i nie potrafiłabym go zostawić.
Cholernie trudna decyzja. Konieczność dokonania wyboru dalszego sposobu życia - w taki sobie poniedziałek, wczesnym popołudniem.
|
28.08.2004 . 19:42
|
Chciałabym, żeby późne lato było dla mnie zawsze, jak teraz, zapachem melisy, którą Mama posadziła przy malinach.
|
|
|
|