|
|
05.08.2005 . 17:06
|
Piję wino i jem gorzką czekoladę.
Zajmuję się sobą.
Lubię P., więc spędzam z nim czas. Miniona noc najpierw długo nad powiększalnikiem, ostatnia godzina - rozmowa, do 4.30. Dawno tak nie miałam, ciągle mnie zadziwia, że to właśnie z nim.
Odkrywanie jego jest zarazem odkrywaniem siły tamtego uczucia. Umacnianiem się w przekonaniu, że tylko R. Naprawdę: tylko R.
BeE mówi: "masz kolejnego fioła". Tak - bollywood.
Jutro chyba żagle, w niedzielę pewna Czeszka urocza i babskie pogaduchy, jak parę dni temu z Kuzynką. A potem chłop mi wraca i znów będę normalna.. a może właśnie mniej normalna?..
Szalonych zakupów ciąg dalszy: czerwone kozaki skórzane za złotówkę.
|
10.08.2005 . 00:55
|
Właśnie mi R. do domu pojechał.
Jedna doba czystego szczęścia.
Wygłupy w maku, wspólne podrywanie ekspedientki, poranek z niedowierzaniem, że znów razem, radość z prawdopodobnej mojej nowej pracy, tłumiona moim stonowanym nie zapeszać, nie zapeszać, ale jednak radość.
Marzenia o przyszłości, jak zwykle, nieokiełznane. Nieumiejętność zaplanowania kilku godzin, spóźnianie się, gdzie tylko spóźnić się można.
Po południu układałam kwiaty na warsztatach, tylko trzy dni tych zajęć, ale cieszy mnie perspektywa niemarnowania czasu właśnie w taki sposób.
J. ma już 21 lat. Ale z nas staruchy, a ciągle takie fajne..
Odliczam dni czekania na wspólne miejsce na ziemi z R.
|
18.08.2005 . 21:09
|
Pozdrawiam z XXVI Lidzbarskich Wieczorów Humoru i Satyry! Stąd w niedzielę wyjeżdżamy do Łeby.. wreszcie na wakacjach! Uściski!
|
25.08.2005 . 12:39
|
Łeba.
Słońce, choć codziennie przepowiadam deszcz, ale marny ze mnie prorok, na szczęście.
Gotuję nam obiady, spacerujemy, opalamy się - jak dla mnie, stanowczo za krótko, dziś mam nadzieję przytrzymać nas na plaży kilka godzin dłużej.
Wspominamy wakacje tutaj, kiedyś, z dzieciństwa.
Kupa forsy idzie na kafejkę, ale taka praca, dziś już mnie tu szlag trafia, wentylator na pełnych obrotach, a i tak duszno.
R. przyszedł.
|
29.08.2005 . 22:06
|
Pracuję. Mam takie zaległości, że czuję się, jakbym po tym internecie biegała.
A poza tym, dobrze. Trudny powrót z Łeby, bo potem cały dzień robienie zdjęć, nocą jeszcze praca, więc nad ranem organizm nie wytrzymał.. ale co ja będę o jakichś choróbskach pisać.
Jest naprawdę dobrze! Wracam do tego mojego maratonu.
|
|
|
|