|
|
03.09.2007 . 12:11
|
Co do mojego latania: ma być za 2 tygodnie Bruksela, zobaczymy.
Mieszka mi się dobrze, wczoraj uczyłam się lepić pierogi, potem kawa i Madeinusa - mocna, mózg na ścianie, ale czasem tego po prostu bardzo potrzebuję.
Mam czasem zupełnie niekontrolowane zamieszanie w głowie. Staram się doprowadzać do porządku, przecież KOCHAM.
|
11.09.2007 . 09:40
|
Sąsiad z góry chyba ma w tym tygodniu drugą zmianę, nocą imprezowali długo i głośno.
Przed północą skończyłam przeglądać i kadrować zdjęcia, dobrze, że tylko 43. Przed północą zadzwonił redaktor: Wiesz, bo my jednak mamy swoje zdjęcia, nie musisz się tym przejmować.
Po północy zadzwonił Cza, naprawdę próbowałam odebrać, może jest w tym jakieś błogosławieństwo, że na moim materacu nie słychać rozmówcy. Odpowiedziałam bezdusznym daj mi spać - człowiek się zmienia po latach, naprawdę.
Nocą ciągnie od ściany przy głowie, a kiedy kłaść się spać bez suszenia włosów, rano jest ciągłe chrząkanie, które mnie samą trochę irytuje.
Obijam się. Jestem w pracy i się obijam, bo tak lubię to, co mam teraz do roboty, że chcę to sobie zostawić na jak najdłużej.
A rodziny moje i mojego szanownego narzeczonego już się całe poznały (bez dziadków) i trzeba było stamtąd wołami moich rodziców odciągać. Brat na komputerze przyszłego szwagra (szwagra? mąż siostry to szwagier?) pisał zadanie domowe, chłopak siostry palił z moimi przyszłymi teściami, wszyscy oglądali zdjęcia z wakacji siostry i jej chłopaka, ja z przyszłą szwagierką (? siostrą męża, czyli..?) rozmawiałam o Cejrowskim i Putumayo..
Plus rekordowo szybka wycieczka do Focusa, dobre miejsce po prostu na spędzenie czasu.
I mój R. kupił tam sobie wczoraj takie ciuchy, że sama w to nie wierzę.
Co to się dzieje!
Jeszcze tylko wygospodarować czas na powrót do pisania pracy magisterskiej i będzie idealnie.
|
14.09.2007 . 12:36
|
Właśnie wtedy, kiedy oglądasz sobie w internecie (zamiast pracować) filmy z różnymi, nieraz naprawdę zaskakującymi, pomysłami na pierwszy taniec i zastanawiasz się, co można by przygotować z narzeczonym na wasz ślub.
Właśnie wtedy dzwoni i pyta, czy ktoś inny może cię odwieźć na lotnisko (a ty masz lecieć pierwszy raz w życiu), bo wiadomo, jaki mógłby być inny powód, nawet się szczególnie nie zaskakujesz - kabaret. Spotkanie. Próba.
- Agnieszko, oczywiście, że ty jesteś dla mnie zawsze na pierwszym miejscu! Kabaret jest po tobie, to ty jesteś najważniejsza!
Oczywiście.
W którym momencie moje zdanie to wszystko kwestia priorytetów przestało bawić mnie samą?
Czy kiedykolwiek mnie bawiło..?
|
23.09.2007 . 03:18
|
Nie wiem, czy wypił do końca tę drugą połowę flaszki, czy po prostu to pora i Stańko.. I czasem nie odpowiada na to, co piszę, ale i tak cieszę się, że jest.
Komputer szumi, photoshop pracuje. Mój przyszły mąż oddycha spokojnie, głęboko już śpiąc.
Ja rozmawiam z moim przyjacielem.
Przyleciałam z Brukseli, potrzebowałam tego, choć nie było łatwo z moim szefem.
Teraz mam swoją noc, swoje zdjęcia do obrobienia. Siebie mam.
|
28.09.2007 . 09:51
|
Na scenie. Z lewej Janusz Szrom. Przy fortepianie Jagodziński, z kontrabasem - Łukasik. Przy stoliku Trzepiecińska i Zamachowski.
Trochę śpiewam.. potem dedykacja od Zamachowskiego (pewnie stały punkt programu).
Po koncercie odważam się zajść, ale z przyjacielem, po autografy. Chwalą, pytają.
Są rzeczy bezcenne. Usłyszeć gratulacje i móc samej pogratulować tak szanowanemu przeze mnie aktorowi, jak Zbigniew Zamachowski..
Nie opowiadam snu.
Tak się cieszę, że byłam wczoraj! Tak się cieszę!
Właściwie - wiecie - jedno małe marzenie mi się spełniło.
|
|
|
|